Paryscy obserwatorzy są zaniepokojeni m.in. planami zbliżenia Włoch z Rosją Władimira Putina, co nazywa się nad Sekwaną zerwaniem z tradycyjną solidarnością atlantycką.

Dziennik "Le Monde" ostrzega, że ta "awantura musi doprowadzić do konfliktu z Brukselą", gdyż pierwszy eurosceptyczny rząd w państwie założycielskim UE może być zagrożeniem dla podstaw konstrukcji europejskiej.

Między Ligą i Ruchem Pięciu Gwiazd w wielu punktach panuje "ogromna niezgoda i interesy ich elektoratów w wielu sprawach są nie do pogodzenia - twierdzi gazeta. - Obie partie zadecydowały jednak połączyć się wobec wspólnego wroga" - Brukseli.

Z kolei w poniedziałkowym komentarzu redakcyjnym dziennika "Le Figaro" napisano o "poważnym ostrzeżeniu, które na rok przed wyborami europejskimi przychodzi do nas z Włoch". "Projekty kontynentalne (francuskiego prezydenta) Emmanuela Macrona, które spotkały się już z bardzo chłodnym przyjęciem w Niemczech, mogą zostać definitywnie zatopione przez torpedę z ciepłych wód Morza Śródziemnego" - czytamy.

Francuski minister gospodarki Bruno Le Maire w wywiadzie radiowo-telewizyjnym wyraził obawę, że "jeśli nowy rząd podejmie ryzyko niewykonania zobowiązań w sprawach długu, deficytu i uzdrowienia bankowości, to zagrożona zostanie stabilność całej strefy euro".

Z odpowiedzią nie zwlekał przywódca Ligi Matteo Salvini, który wypowiedź ministra uznał za "niedopuszczalną".

Szef skrajnie lewicowego ugrupowania Francja Nieujarzmiona Jean-Luc Melenchon uznał polityków tworzących nowy rząd włoski za "faszystów" i powiedział w wywiadzie radiowym, że "Włochy są śmiertelnie chore". Po czym dodał, że "wszystkie społeczeństwa europejskie destabilizuje polityka, jaką całej UE narzuca Komisja" Europejska.

Polityk przypomniał ponadto: "Bez przerwy powtarzam, że w całej Europie zagrożenie jest ogromne. Dlatego że na Węgrzech to już faszyści, w Austrii to faszyści, w Polsce to faszyści, w Niemczech już są w Bundestagu, a we Francji też już ich mamy”.

Według komentatora telewizyjnego kanału informacyjnego LCI w programie włoskiej koalicji przewidziane są bardzo kosztowne posunięcia, np. obniżki podatków i wzrost wydatków, które będą miały ogromne konsekwencje dla całej Europy.

Włoscy "koalicjanci, przeciwnicy zaciskania pasa lekceważą dyscyplinę budżetową UE, a Włochy, państwo założycielskie (UE) i trzecia gospodarka euro liczą się (w równowadze europejskiej) o wiele bardziej niż Grecja" – ostrzega "Le Figaro".

"Le Monde" zauważa z kolei, że w planach koalicji jest wprowadzenie mechanizmu odwoływania deputowanych i radnych, co "istniało tylko za (Benita) Mussoliniego". Według dziennika zmiany zawarte w programie rządowym "przypominają bardziej zmianę ustroju niż tradycyjną zmianę programu" w przypadku nowego rządu.

Obserwatorzy niepokoją się również pragnieniem "zacieśnienia stosunków z Rosją" i "podziwem", jaki przywódcy Ligi i Ruchu wyrażają dla jej prezydenta. "To chęć zerwania z tradycyjną solidarnością atlantycką, która od 1945 roku jest filarem włoskiej polityki zagranicznej" – czytamy w "Le Monde".

Czego uczy nas sytuacja we Włoszech? - pyta "Le Figaro", po czym odpowiada: "Tego, że stawką w wyborach stała się obawa przed masową imigracją i niepohamowaną globalizacją. Tego, że upadek socjaldemokracji i konserwatywnej prawicy otwierają szeroką drogę stronnictwom populistycznym. I tego, że europejskie rozczarowanie pcha wyborców ku tym, którzy obiecują rozwiązania narodowe".

Z Paryża Ludwik Lewin (PAP)