Ambasador Izraela przy ONZ Awiwa Raz Szechter na specjalnym posiedzeniu Rady w sprawie brutalnej pacyfikacji poniedziałkowych protestów Palestyńczyków ze Strefy Gazy na granicy z Izraelem argumentowała, że armia musiała bronić granic przed "terrorystami" z Gazy, ale usiłowała minimalizować liczbę ofiar.

Oskarżyła ponadto rządzący w palestyńskiej enklawie Hamas o wykorzystywanie ludzi jako żywych tarcz.

W reakcji na wcześniejszą wypowiedź przed Radą w Genewie Wysokiego Komisarza NZ ds. Praw Człowieka (UNHCHR) Zeida Ra'ada Al-Husseina, który odpowiedź izraelskiej armii na protesty Palestyńczyków nazwał "absolutnie nieproporcjonalną" i domagał się przeprowadzenia niezależnego śledztwa w tej sprawie, ambasador oceniła, że Rada powróciła do swojej "najgorszej formy antyizraelskiej obsesji".

"To specjalne posiedzenie, ta rezolucja przed wami i jej wezwanie do (utworzenia) komisji śledczej są motywowane politycznie i ani odrobinę nie zmienią sytuacji w terenie" - oświadczyła Szechter.

Agencje informują, że piątkowe posiedzenie Rady Praw Człowieka ONZ najprawdopodobniej zakończy się wszczęciem śledztwa w sprawie krwawych wydarzeń w Strefie Gazy.

Poniedziałkowa inauguracja ambasady USA w Jerozolimie wywołała gwałtowne starcia na granicy między Strefą Gazy a państwem żydowskim, w których zginęło około 60 osób, a ok. 2,8 tys. zostało rannych.

Występujący w Genewie specjalny sprawozdawca ONZ ds. praw człowieka na okupowanych terytoriach palestyńskich Michael Lynk oświadczył, że działania izraelskiego wojska były "celowym zabójstwem" ponad 60 Palestyńczyków i stanowiły zbrodnię wojenną.

Ocenił, że demonstracje w palestyńskiej enklawie były prawie całkowicie pokojowe, choć niektórzy rzucali koktajlami Mołotowa i palili opony. Komisarz al-Hussein ocenił jednak, że nie stanowiło to bezpośredniego zagrożenia dla życia żołnierzy ani nie było uzasadnieniem dla dokonanej rzezi.

Otwierając posiedzenie w Genewie, Al-Hussein podkreślił, że Izrael regularnie pozbawia Palestyńczyków praw człowieka, a 1,9 mln mieszkańców Gazy "uwięził w toksycznym slumsie od dnia ich urodzenia do śmierci". Skrytykował brutalną reakcję izraelskiej armii na demonstracje, wzywając do wszczęcia "śledztwa, które byłoby międzynarodowe, niezależne i bezstronne".

Przypomniał, że od 30 marca, gdy w Gazie rozpoczęto serię protestów, od kul izraelskiej armii zginęło już 87 cywilów.