statystyki

Przewodniczący PKW: Norymberga dla członków WRON? [OPINIA]

autor: Wojciech Hermeliński10.04.2018, 07:39; Aktualizacja: 10.04.2018, 07:59
Przekonywanie, że Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego była organem pozakonstytucyjnym, działającym bezprawnie i – jak trafnie podkreślił Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 24 lutego 2010 r. – „miała cechy znanej w literaturze przedmiotu junty wojskowej”, byłoby wyważaniem otwartych drzwi.

Przekonywanie, że Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego była organem pozakonstytucyjnym, działającym bezprawnie i – jak trafnie podkreślił Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 24 lutego 2010 r. – „miała cechy znanej w literaturze przedmiotu junty wojskowej”, byłoby wyważaniem otwartych drzwi.źródło: ShutterStock

Przekonywanie, że Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego była organem pozakonstytucyjnym, działającym bezprawnie i – jak trafnie podkreślił Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 24 lutego 2010 r. – „miała cechy znanej w literaturze przedmiotu junty wojskowej”, byłoby wyważaniem otwartych drzwi.

W uzasadnieniu tego wyroku trybunał wskazał, że „junta wojskowa to samozwańcza grupa oficerów, która przejmuje władzę dyktatorską w państwie. Jej pojawienie się i działanie stanowi formę przewrotu, może być konstytucyjnym zamachem stanu”. Warto przypomnieć, że Sejm w uchwale z 15 grudnia 1995 r. w sprawie uczczenia ofiar stanu wojennego stwierdził, że „potępia sprawców stanu wojennego i wyraża nadzieję, że ich nielegalne działania zostaną sprawiedliwie osądzone”. Należy jednak odgraniczyć kwestię zdecydowanie negatywnej oceny roli WRON od indywidualnych spraw jej członków, regulowanych przepisami zakwestionowanej przez prezydenta tzw. ustawy degradacyjnej.

Artykuł 2 tej ustawy wprowadził bowiem zasadę pozbawienia ex lege, czyli mocą samej ustawy, stopni wojskowych wszystkich członków Rady. Według zakwestionowanej ustawy nie miało tu zatem dochodzić do wydawania jakichkolwiek decyzji indywidualnych przez właściwe organy. Nie przewidziano także prowadzenia w tych sprawach postępowania administracyjnego, w którego toku strona, czyli potencjalny degradowany (bądź ewentualnie jego zstępni lub inne osoby, jeśli on sam już nie żyje), mogłaby przedstawiać argumenty na swoją obronę.


Pozostało jeszcze 82% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie