Dominik Sz., Sławomir K., Patryk S. oraz Dawid W. są oskarżeni o to, że 17 czerwca 2016 r. na skrzyżowaniu ulic Mickiewicza i Sienkiewicza pobili obcokrajowców z powodu ich przynależności narodowej. Sprawcy mieli kopać, bić pięścią oraz popychać zagranicznych studentów. Jeden z nich doznał m.in. wstrząśnienia mózgu.

Grozi im za ten czyn kara do 5 lat pozbawienia wolności. Trzech oskarżonych chciało poddać się dobrowolnie karze, na co zgadzał się również prokurator. Adwokaci zaproponowali karę grzywny w wysokości 2 tys. zł oraz 1,5 tys. zł nawiązki. Sędzia Igor Zgoliński nie zgodził się na takie rozwiązanie.

"Okoliczności popełnienia przestępstwa budzą wątpliwości. Zrezygnowanie z przeprowadzenia rozprawy w całości może spowodować to, że nie zostaną spełnione wszystkie cele postępowania" - argumentował sędzia.

Dominik Sz. nie przyznał się do winy i nie składał wyjaśnień. W toku prowadzonego postępowania przyznał, że był na miejscu zdarzenia, ale m.in. zapis z monitoringu pokazuje, że nie uczestniczył w pobiciu i nie jest winny tego zajścia.

"Oskarżonych było czterech, a pokrzywdzonych sześciu, więc z uwagi na dynamikę tego zdarzenia było niewątpliwie tak, że wkład oskarżonych w popełnienie czynu był różny. Sąd chce to najwidoczniej dokładnie przeanalizować. W ocenie prokuratury, kara zaproponowana przez oskarżonych była adekwatna do stopnia zawinienia i okoliczności popełnienia tego czynu. Sąd nie podzielił tego poglądu" - powiedział po wyjściu z sali rozpraw prokurator Piotr Chmielewski.

Polska prokuratura musiała zwrócić się do Turcji o międzynarodową pomoc prawną, gdyż pokrzywdzeni wyjechali szybko po zdarzeniu z Polski i zostali przesłuchani w swojej ojczyźnie. To wpłynęło na wydłużenie postępowania przed rozpoczęciem procesu.(PAP)

autor: Tomasz Więcławski