Bułgarscy policjanci protestują od miesięcy, domagając się 15-procentowej podwyżki wynagrodzeń, naliczanej od połowy 2017 roku. Wyższe płace dla nich przewidziano w budżecie na bieżący rok, lecz podwyżka ma nie działać wstecz.

Od lata 2017 roku w Sofii i innych miastach odbywały się protesty. Związki zawodowe zapowiedziały, że wznowią je podczas bułgarskiej prezydencji w Radzie UE. Uroczysta inauguracja przejęcia rotacyjnego przewodnictwa odbędzie się w czwartek wieczorem Sofii, do której w związku z uroczystością przybywają wiodący politycy unijni.

W Sofii policyjni związkowcy wynajęli billboardy, na których zamieścili swoje żądania. Na jednym z nich, obok lotniska, na którego będą przybywać goście, napisano, że bułgarscy policjanci są najgorzej opłacani w całej UE. Ten billboard został jednak zdjęty w środę.

Po spotkaniu z Borisowem strona związkowa zapowiedziała, że czwartkowe protesty nie zostaną odwołane, ale od piątku mogą zostać zawieszone. Kierownictwo MSW zapewniło, że w przyszłym roku ma nastąpić kolejna podwyżka płac policjantów, tym razem o 10 proc.

W czwartek w Sofii inauguracji prezydencji towarzyszą liczne protesty. Z żądaniem podniesienia emerytury minimalnej do 250 euro (obecnie 100 euro) wyszły na ulice organizacje emerytów. Demonstrowali również zwolennicy ratyfikowania przez Bułgarię konwencji stambulskiej o zapobieganiu przemocy wobec kobiet. Na wieczór własne protesty zapowiedzieli ekolodzy, przeciwni rozbudowywaniu infrastruktury narciarskiej w górach. Kontrprotest organizują mieszkańcy górskich miejscowości wypoczynkowych, którzy z kolei domagają się rozwoju turystyki.

W Sofii wprowadzono zaostrzone środki bezpieczeństwa, wiele ulic jest wyłączonych z ruchu.

Z Sofii Ewgenia Manołowa (PAP)