Niezależnie od tego, kto będzie kierował MSZ, na Wschodzie szybko nie dojdzie do – omawianego w kręgach publicystycznych – resetu z Rosją. Jak wynika z informacji DGP, Kreml postawił rządowi – a raczej Jarosławowi Kaczyńskiemu – warunek zaporowy. Umiejętnie wykorzystując logikę i psychologię wojny polsko-polskiej, Rosjanie – w zamian za wrak Tupolewa 154 M – mają oczekiwać zamknięcia śledztwa smoleńskiego. Takie postawienie sprawy temat resetu właściwie kończy. Trudno sobie wyobrazić, że PiS nagle rezygnuje z narracji balansującej na granicy tezy o zamachu, po czym – jakby nigdy nic – sprawę odkłada do szuflady. Jeśli dodać do tego kryzys w relacjach polsko-ukraińskich, zamrożone stosunki z Białorusią i wyczerpaną formułę Partnerstwa Wschodniego – trudno będzie znaleźć na Wschodzie strategiczne osiągnięcia. Pewne nadzieje pozostawia na tym polu wspomniana Rada Bezpieczeństwa ONZ i starania Polski o wejście do procesu pokojowego na Donbasie. Sukces na tym polu jest jednak obarczony wieloma znakami zapytania i na razie ma charakter jedynie potencjalny.

Na Zachodzie podobnie. Poza oczekiwanym uruchomieniem bazy tarczy antyrakietowej USA w  Redzikowie jest mało prawdopodobne, by Amerykanie zwiększyli swoją obecność wojskową w Polsce. Z kolei w relacjach z Europą następne dwa lata upłyną pod znakiem unijnego budżetu, który najpewniej będzie znacznie mniejszy niż ten wynegocjowany przez rząd Donalda Tuska. Z jednej strony odpadnie składka brytyjska. Z drugiej strefa euro ma w planach zwiększenie nakładów na samą unię walutową, ze szkodą dla finansowania Europy Środkowej. Skuteczność rządu będzie można ocenić na liczbach. Samą dyskusję o pieniądzach obserwować w atmosferze grillowania Polski w  ramach procedury przewidzianej w art. 7 traktatu o UE, a dotyczącej praworządności. Wykorzystanie tego artykułu jako formy nacisku na Warszawę będzie wygodne dla starych państw UE. Nie przyniesie za to europejskiej chwały prezydentowi Dudzie, jeśli – zgodnie z propozycjami prezesa Kaczyńskiego – zdecyduje się na udział w szczytach UE. Ani Mateuszowi Morawieckiemu odpowiedzialnemu za sam proces negocjacji budżetowych. Znakiem zapytania pozostają stosunki Polski z Niemcami, kwestia reparacji i tego, czy spór o nie zostanie przeniesiony z poziomu sejmowych analiz na rządowy.

W istocie sytuacja międzynarodowa jest – jak przekonuje prezes Kaczyński – skomplikowana. To, w jaki sposób będzie nią zarządzał nowy premier, może zdecydować zarówno o pozycji Polski na arenie międzynarodowej, jak i o wyniku PiS w przyszłych wyborach.

Ktoś w końcu może zapytać: ile, wstając z kolan, udało nam się wynegocjować na drogi, kolej czy internet na polskiej wsi? Ile zapłaciliśmy prokuratorowi Ocampo za próby odzyskania wraku tupolewa i jakie są rezultaty jego pracy? Jak skuteczne są próby uwrażliwiania Ukraińców na polską historię? W końcu, ile miliardów euro udało się ugrać na debacie reparacyjnej?