Do złamania przepisów prawa nie doszło; zachodziły przesłanki odmowy przyznania statusu uchodźcy, a niejawne materiały ABW będące jej podstawą były rzetelne, spójne ze sobą i wskazywały na zagrożenie bezpieczeństwa państwa - mówiła w uzasadnieniu wyroku WSA sędzia Małgorzata Małaszewska-Litwiniec.

Skargę do WSA na decyzję Rady ds. Uchodźców ws. Irakijczyka złożyła Helsińska Fundacja Praw Człowieka; do sprawy przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich. Przedstawiciele HFPC i RPO zapowiedzieli skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego od wyroku WSA.

Wcześniej WSA oddalił wnioski HFPC i RPO o skierowanie pytań do Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie zgodności polskich regulacji z prawem unijnym m.in. w zakresie prawa dostępu dla skarżącego do tajnych materiałów służb na jego temat - choćby poprzez ustanowienie specjalnego pełnomocnika z prawem wglądu w takie materiały. WSA uznał, że prawo krajowe dostatecznie spełnia unijne standardy ochrony cudzoziemców w procedurze odwołań ws. statusu uchodźcy i nie ma potrzeby kierowania pytania do TSUE.

W uzasadnieniu wyroku sędzia Małaszewska-Litwiniec dodała, że rolę takiego pełnomocnika mógłby pełnić RPO, a unijna dyrektywa została prawidłowo implementowana do polskiego prawa.

Mec. Jacek Białas z HFPC powiedział PAP, że złoży skargę kasacyjną, bo podtrzymuje, że z dyrektywy wynika, iż skarżący ma prawo do - choćby częściowego - zapoznania z dowodami zgromadzonymi przez służby, sam lub przez pełnomocnika.

Złożenie skargi kasacyjnej zapowiedział też Marcin Sośniak z wydziału ds. migrantów Biura RPO. Powiedział on PAP, że dyrektywa nie została w pełni wprowadzona, gdyż rzeczywiste prawo do skutecznego środka odwoławczego udaremnia brak dostępu skarżącego do niejawnych materiałów, np. przez specjalnego pełnomocnika.

Sośniak dodał, że takim pełnomocnikiem nie może być RPO - jak wskazała sędzia - gdyż występuje on przy naruszeniu praw czy wolności danej osoby jako "podmiot zewnętrzny". Podkreślił, że aktywność RPO jest autonomiczna wobec działań takiej osoby.

Michał Kowalski z Rady ds. Uchodźców wskazywał, że podeszła ona do sprawy Alkhawlanego "ze szczególną uwagą" i badała ją z uwzględnieniem wszystkich materiałów, nie tylko ABW. Wnosił on o oddalenie skargi.

W kwietniu rzecznik koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn informował, że "Alkhawlany obywatel Iraku, zatrzymany przez ABW, został deportowany z Polski". "W ocenie szefa ABW dalsze przebywanie zatrzymanego na terytorium RP zagrażało bezpieczeństwu narodowemu" - mówił. Dodawał, że dlatego szef ABW wniósł o jego wydalenie.

Alkhawlany został zatrzymany w październiku 2016 r. w centrum Krakowa przez Straż Graniczną. Według nieoficjalnych informacji PAP, został zatrzymany w związku z kontrolą legalności jego pobytu w Polsce, o co wystąpił szef ABW. Tego samego dnia sąd zdecydował o umieszczeniu Irakijczyka w areszcie dla cudzoziemców. W kwietniu br. sąd zdecydował o zwolnieniu go. Żaryn komentował, że zwolnienie z aresztu nie osłabiło zarzutów, jakie pod jego adresem formułował szef ABW.

W listopadzie 2016 r. sprawa była tematem posiedzenia sejmowej komisji ds. służb specjalnych. ABW miała "bardzo ważne przesłanki" do tego, by podjąć działania wobec Irakijczyka - mówił wtedy szef komisji Marek Opioła (PiS).

Doktorant ubiegał się o status uchodźcy; nie otrzymał go. Jak informowano, decyzja taka została wydana na podstawie artykułów ustawy z dnia 13 czerwca 2003 r. o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium RP. Mowa w nich o istnieniu poważnych podstaw aby sądzić, że cudzoziemiec jest winny działań sprzecznych z celami i zasadami Narodów Zjednoczonych określonymi w preambule i art. 1 i 2 Karty Narodów Zjednoczonych oraz o stanowieniu zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa lub społeczeństwa.

Niezależnie od skargi na odmowę nadania statusu uchodźcy, do WSA trafiła też skarga na decyzję o wydaleniu, z zakazem ponownego wjazdu do Polski.

Media - oprócz wersji, że Alkhawlany miał być wydalony z Polski za odmowę współpracy z ABW - podawały też, że miał on zataić kontakty ze zradykalizowanymi znajomymi mieszkającymi na zachodzie Europy. W proteście przeciw deportacji mężczyzny odbywały się pikiety. Alkhawlany utrzymywał, że podczas deportacji był brutalnie traktowany przez polskich funkcjonariuszy - Straż Graniczna odpierała te zarzuty.(PAP)

autor: Łukasz Starzewski