statystyki

Mazurek rozmawia z Łapińskim: Stał się pan wrogiem numer jeden prawicy… Czerepachem

autor: Robert Mazurek16.11.2017, 21:00; Aktualizacja: 18.11.2017, 17:52
Krzysztof Łapiński, fot. Darek Golik

Krzysztof Łapiński, fot. Darek Golikźródło: Dziennik Gazeta Prawna/Inne


- Tak mnie nazywa „Gazeta Polska”, ale wiem, że ostatnią rzeczą, która powinna mi się przydarzyć, jest przejmowanie się internetowymi czy gazetowymi przezwiskami - mówi w rozmowie z Robertem Mazurkiem Krzysztof Łapiński, minister w Kancelarii Prezydenta.

Reklama


Sporo się zmieniło od naszego ostatniego wywiadu.

Sporo. Gdy rozmawialiśmy, byłem posłem PiS, wywiad ukazał się w piątek, a już po południu ogłoszono, że zostaję ministrem w Kancelarii Prezydenta.

I nawet pan mi nie podziękował.

Ależ dziękuję, choć – doceniając pańskie sprawstwo – to jednak prezydent zaproponował mi stanowisko.

Zyskał pan na przejściu z Sejmu?

Dla mnie to była dobra zmiana.

Nie ma pana w parlamencie kilka miesięcy…

Pół roku.

A już pana nienawidzi połowa prawicy.

Niezłe tempo, prawda?

Z najbardziej zaangażowanego posła dobrej zmiany, który w kampanii szarpał się z przeciwnikami, stał się pan wrogiem numer jeden…

Czerepachem (śmiech).

Sprawdziłem – to jeden z groteskowych bohaterów serialu „Ranczo”. Był sekretarzem gminy, zastępcą wójta i jego doradcą, przewodniczącym rady parafialnej, posłem, w końcu został wicepremierem rządu.

Zupełnie mnie takie porównanie nie boli, raczej śmieszy. Niech sobie mówią, niech sobie piszą co chcą.

Czerepach to taki kieszonkowy Machiavelli.

Raczej gminny Machiavelli. Nie odnajduję się w tym porównaniu, ale jak komuś ulży, że mnie nazwie Czerepachem, że tak dotkliwie mnie obraził, że ja z tego powodu pewnie wyrywam sobie włosy z tej mojej łysej głowy, to się cieszę. Przynajmniej przyniosłem komuś trochę radości, może ma jej w swoim życiu niewiele, a tu proszę, taki sukces. Ktoś może sobie teraz chodzić po mieście i opowiadać, że to on pierwszy nazwał mnie Czerepachem.

Zdaje się, że widziałem to w gazecie.

Tak mnie nazywa „Gazeta Polska”, ale wiem, że ostatnią rzeczą, która powinna mi się przydarzyć, jest przejmowanie się internetowymi czy gazetowymi przezwiskami.

Czerepach sprowadzał wójta na złą drogę.

A ja sprowadzam na nią prezydenta? To komiczne.


Pozostało jeszcze 85% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Reklama

Komentarze (8)

  • Bert(2017-11-16 21:47) Zgłoś naruszenie 207

    Antypatyczna, cyniczna żaba co to i piękna i mądra, więc się nie rozdwoi. Szkoda PADa. Wpadł w pułapkę jaką tworzy Konstytucja RP na styku rząd - prezydent, nie bez związku z nadczynnością jąder co niektórych samców.

    Odpowiedz
  • śmietnik(2017-11-17 10:29) Zgłoś naruszenie 143

    Wyjątkowo niesympatyczny facet: i z wyglądu, i ze sposobu postrzegania i komentowania spraw. Urząd prezydenta ściąga swą osobą w dół, na poziomy śmietnika.

    Odpowiedz
  • od.(2017-11-17 18:44) Zgłoś naruszenie 111

    Według mnie jest takim diabełkiem,zlym duchem kancelarii prezydenta.Ale swoje ,,trzy grosze,,ma tutaj także pani prezydentowa.W sumie to wszystko smutne co dzieje się w tej kancelarii .

    Odpowiedz
  • babsztyl(2017-11-17 09:09) Zgłoś naruszenie 74

    zwykla babsztyl zza okularow plecie co sie da przeciez niezna sie na niczym jak widze przelaczam kanal i spadaj

    Odpowiedz
  • A niech się ...(2017-11-17 10:16) Zgłoś naruszenie 56

    .... wzajemnie pozagryzają.

    Odpowiedz
  • niemiła-dobromiła(2017-11-17 21:03) Zgłoś naruszenie 29

    Bardzo inteligentny, stonowany gość, tylko że jak przeszedł do Kancelarii Prezydenta to mówi same oklepane, nic nieznaczące teksty.

    Odpowiedz
  • o(2017-11-19 09:16) Zgłoś naruszenie 10

    Magirtoskiemu do pięt nie sięga

    Odpowiedz
  • Obatel(2017-11-20 03:04) Zgłoś naruszenie 10

    Przymioty dyskwalifikacje; 1. seplenienie, mierna modulacja, barwa głosu kartoflana. 2. wzrost, aparycja w trakcie wystąpień fatalna, brak predyspozycji wrodzonych. 3. prezentowane treści nawet bardzo istotne polityczne, które wymagają zaakcentowania zabrzmią ja mam misa. 4. osoba nie potrafiąca skupić uwagi słuchaczy na sobie i treściach które ma do przekazania. Rzecznik KPRM chlebek czy bochenek przypomina mi ministranta na spowiedzi, opowiada w tak pasjonujący sposób że powinien pracować z osobami cierpiącymi na bezsenność.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Reklama