Cztery osoby przebywają w szpitalu w Bydgoszczy, dwie są w Chojnicach, jedna w Słupsku i jedna w Gdańsku.

O aktualnej sytuacji związanej z opieką medyczną nad poszkodowanymi harcerzami poinformował PAP w niedzielę po południu Marek Furtak, który w Wojewódzkim Centrum Zarządzania Kryzysowego w Gdańsku koordynuje sprawy związane z ratownictwem medycznym.

Furtak powiedział, że stan zdrowia ośmiu hospitalizowanych harcerzy jest "stabilny, niestwarzający jakichkolwiek zagrożeń". Dwie osoby pozostają w szpitalu w Chojnicach. "Rokowania wskazują, że jutro prawdopodobnie zostaną one wypisane" – dodał.

W szpitalu w Bydgoszczy hospitalizowane są cztery osoby. "Prawdopodobnie wszystkie, lub trzy z nich, zostaną w poniedziałek wypisane" – wyjaśnił Furtak.

Dodał, że z pewnością dłużej potrwa pobyt w szpitalach dwójki nastoletnich harcerzy, którzy doznali poważniejszych obrażeń. W jednym przypadku doszło m.in. do urazu kręgosłupa, w drugim – m.in. do złamania kości podudzia. Obie te osoby zostały w niedzielę przeniesione z placówek, w których były dotychczas, do szpitali specjalistycznych: na ortopedię w Słupsku oraz na oddział neurochirurgiczny Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku.

Jeszcze w niedzielę rano w szpitalach przebywało 20 poszkodowanych harcerzy.

W sumie w sobotę pod opiekę dziewięciu różnych szpitali w Pomorskiem ale też poza województwem (chodzi m.in. o placówki w Więcborku, Bydgoszczy i Pile), trafiło 38 harcerzy z obozu w Suszku, w tym 36 dzieci w wieku od 12 do 15 lat oraz dwie osoby dorosłe – opiekunowie.

Jak przypomniał w rozmowie z PAP Furtak, większość z nich doznała niegroźnych obrażeń – potłuczeń czy otarć skóry. Odnotowano też drobne złamania – np. palca.

Na obozie w Suszku przebywało 130 harcerzy z łódzkiego okręgu ZHR. Opiekę nad nimi sprawowało ośmiu wychowawców. W nocy z piątku na sobotę - w wyniku gwałtownych burz i wiatrów, jakie przeszły nad Pomorzem - obóz został zniszczony i odcięty od świata przez tarasujące drogi drzewa. Ratownikom udało się dotrzeć do obozu dopiero po kilku godzinach. W wyniku nawałnicy zginęły dwie dziewczynki w wieku 13 i 14 lat: obie zostały przygniecione przez powalone wiatrem drzewa. (PAP)