Sąd I instancji skazał mężczyznę na karę 13,5 roku więzienia. Ma on też zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na zawsze. Apelację od wyroku złożyła obrona, w ocenie której m.in. nie została wyjaśniona kwestia przyczyny utraty przytomności w czasie prowadzenia tramwaju przez oskarżonego.

Postępowanie odwoławcze w tej sprawie toczy się od ub. roku. Sąd przesłuchał w tym czasie pięcioro biegłych, jednak wobec sprzeczności w ich opiniach postanowił dopuścić dowód z kompleksowej pisemnej opinii Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

Do zdarzenia doszło w Łodzi na początku stycznia 2014 r. Jadący ul. Piotrkowską tramwaj linii 16 nie zatrzymał się na przystanku i na czerwonym świetle wjechał na skrzyżowanie z ul. Radwańską. Na przejściu dla pieszych potrącił trzy kobiety, dwie z nich - w wieku 72 i 77 lat - zginęły na miejscu, jedną - w wieku 75 lat - w stanie ciężkim przewieziono do szpitala. Nie udało się jej uratować.

Tramwaj uderzył też w jadącego prawidłowo opla, którego kierowca także trafił do szpitala. Po zderzeniu 36-letni motorniczy zatrzymał pojazd dopiero po przejechaniu kilkuset metrów. Badanie wykazało, że kierował pojazdem, mając w organizmie 1,4 promila alkoholu.

Prokuratura oskarżyła 37-letniego dziś mężczyznę o spowodowanie w stanie nietrzeźwości wypadku drogowego w wyniku, którego zginęły trzy osoby, oraz o sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. W sierpniu ub. roku sąd skazał go na karę 13,5 roku więzienia oraz zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na zawsze. (PAP)