statystyki

Wójcik: Polityczne nominacje członków zarządów nie muszą być szkodliwe

autor: Piotr Wójcik14.07.2017, 07:40; Aktualizacja: 14.07.2017, 12:16
biznes, firma

Tymczasem przedstawiciele PiS sprawiali wrażenie, jakby powstałe oburzenie było dla nich zaskoczeniem. Zamiast przemyślanej odpowiedzi na uzasadnione wątpliwości mogliśmy więc posłuchać, że Sadurska to „fajna dziewczyna”, która ma niezbędne doświadczenie, ponieważ kilkadziesiąt dni była członkiem rady nadzorczej ZUS.źródło: ShutterStock

Niezłe wyniki spółek Skarbu Państwa podczas rządów PiS pokazują, że polityczne nominacje członków zarządów nie muszą być czymś szkodliwym. Nie ma jednak powodu, by nominat partyjny zarabiał pięć razy więcej niż premier.

Reklama


Nikt z partii rządzącej nie powinien się specjalnie dziwić, że przerzucenie Małgorzaty Sadurskiej do zarządu PZU spotkało się z oburzeniem społecznym. Gdy szefowa Kancelarii Prezydenta, do tej pory ceniona głównie za swoją polityczną lojalność, dostaje intratną fuchę za pensję zupełnie nieosiągalną dla nikogo z członków rządu (mówiono o 90 tys. zł miesięcznie), to oczywiste, że spotka się to przynajmniej z głośno wyrażanymi wątpliwościami. (Ostatecznie Małgorzata Sadurska zrezygnowała z pobierania wynagrodzenia – red.).

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Tymczasem przedstawiciele PiS sprawiali wrażenie, jakby powstałe oburzenie było dla nich zaskoczeniem. Zamiast przemyślanej odpowiedzi na uzasadnione wątpliwości mogliśmy więc posłuchać, że Sadurska to „fajna dziewczyna”, która ma niezbędne doświadczenie, ponieważ kilkadziesiąt dni była członkiem rady nadzorczej ZUS.


Pozostało jeszcze 87% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Więcej na ten temat

Reklama


Reklama

Komentarze (1)

  • Pan Murzyński - Filipiński(2017-07-16 00:51) Zgłoś naruszenie 11

    A czego się pan spodziewał, informacji że jest niefajna, szukania winnego wśród kelnerów, czy zdawkowego zrzucenia winy na panujący u nas klimat? Niestety III RP została zbudowana na kłamstwie okrągłostołowym. Prawda i uczciwość nie ma więc w śród spadkobierców tamtego wydarzenia specjalnej wartości. Najnowszy byt partyjny, nowoczesna (platforma) szła do wyborów z hasłem zniesienia dotacji budżetowych dla partii. Nie przeszkodziło to im, w ubieganiu się o takową. Najciekawsze jest jednak to, że elektorat "łykał" mętne tłumaczenia, że: Kiedyś, nie teraz, bo muszą mieć równe szanse z innymi partiami, ble, ble, ble. Problem nie leży więc do końca po stronie polityków. Ci podobnie jak niegdyś jeden z piłkarzy, po mundialowej klęsce w Korei, pytają "Jeśli nie my, to kto?" Do czasu kiedy wyborcy nie znajdą odpowiedzi na to proste pytanie, żadna partia nie będzie chciała zrezygnować dobrowolnie z profitów sprawowania władzy.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Reklama