Donald Tusk ma wielkie szanse na ponowne objęcie funkcji szefa Rady Europejskiej i to, że w przypadku tak ważnego stanowiska Polak nie ma poparcia szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego i polskiego rządu, jest "żenujące i małostkowe" - stwierdził w poniedziałek szef Nowoczesnej Ryszard Petru.

Podczas konferencji prasowej w Opolu Petru nawiązał do wtorkowej wizyty w Warszawie kanclerz Niemiec Angeli Merkel i tego, że ma ona spotkać się m.in. z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim.

Według szefa Nowoczesnej Merkel zapewne poinformuje Kaczyńskiego, że Tusk jest kandydatem większości krajów na stanowisko szefa Rady Europejskiej. "Być może zapyta: A dlaczego pan, panie Jarosławie go nie popiera? Przecież on jest Polakiem?. Nie przywiązywałbym wielkiej wagi do tego spotkania, bo nie sądzę, by ktokolwiek mógł Kaczyńskiego przekonać. To jest jego osobista zemsta i małostkowość, żeby Donalda Tuska nie popierać" - powiedział Petru.

Jak dodał, mamy sytuację, w której polski rząd nie chce popierać Tuska na tak ważne stanowisko.

"I dochodzi właśnie do tego, że z Niemiec muszą płynąć do polskiego rządu prośby o poparcie. Wiemy, że i bez poparcia Jarosława Kaczyńskiego Donald Tusk i tak ma wielkie szanse na funkcję przewodniczącego Rady Europejskiej, ale to naprawdę jest żenujące i małostkowe niepopieranie Polaka na tak ważne stanowisko" - powiedział lider Nowoczesnej.

Tusk zadeklarował w piątek na Malcie, gdzie odbył się szczyt UE, że jest gotów kontynuować swoją pracę jako przewodniczący Rady Europejskiej, gdy w połowie roku zakończy się jego pierwsza kadencja na tym stanowisku.

Rzecznik rządu Rafał Bochenek powiedział w sobotę, że nie ma jeszcze stanowiska rządu w kwestii ewentualnego poparcia dla kandydatury Tuska. "Rząd polski wbrew temu, co od wczoraj pojawia się w wielu mediach, nie podjął żadnej decyzji, nie ma jeszcze stanowiska rządu w tej sprawie" - powiedział Bochenek. Zaznaczył, że "oczywiście ta dyskusja będzie i ona będzie się rozgrywała w najbliższych tygodniach". "Zobaczymy, jak do tego podejdą inni" - dodał rzecznik rządu.

Pod koniec stycznia w radiu Opole Jarosław Kaczyński powiedział m.in., że ponowny wybór Tuska na szefa Rady Europejskiej nie jest polską racją stanu. "Ktoś, kto ma polskie obywatelstwo, ale opowiada się za rozwiązaniami, które są skrajnie szkodliwe dla Polski - choćby te pół miliona euro odszkodowania za każdego nieprzyjętego uchodźcę - tu uchodźcę w cudzysłowie, bo są to głównie emigranci ekonomiczni - no to jest taki dobry, bardzo dobry przykład" - mówił wtedy szef PiS. "Czy w tej chwili wtrącanie się w polskie sprawy wewnętrzne i to w sposób całkowicie nieobiektywny. To nie jest polska racja stanu. Można powiedzieć, że raczej przeciwnie" - powiedział wówczas Kaczyński.

Jednym z tematów poniedziałkowej wizyty Petru w Opolu jest także kwestia poszerzenia granic miasta i doświadczenia, jakie z tego wynikają przy okazji propozycji PiS, by miasto stołeczne Warszawa stało się samorządową jednostką metropolitalną tworzoną przez ponad 30 gmin.

"Opole było poligonem dla PiS jak poszerzać miasta. W Opolu był cień ekonomii. Cały plan PiS na powiększenie Warszawy to także doświadczenia wyciągnięte z poszerzenia Opola, ale kierunek jest jeden - to kierunek nastawiony na wybory" - ocenił opolski lider Nowoczesnej poseł Witold Zembaczyński.

Petru odniósł się także do sytuacji Bartłomieja Misiewicza. W poniedziałek szef MON Antoni Macierewicz, pytany o losy Misiewicza - rzecznika prasowego resortu, powiedział, że jest on pracownikiem MON i wykorzystuje urlop. Dodał, że obowiązki Misiewicza jako rzecznika przejęło biuro prasowe, a jako szefa gabinetu politycznego - Krzysztof Łączyński.

"Bartłomiej Misiewicz powinien został odwołany. Ale nie tylko on, ale i cała armia +Misiewiczów+, którzy ogarnęli spółki Skarbu Państwa. Zastanawiam się, jakie haki ma pan Macierewicz na Jarosława Kaczyńskiego, że nawet Jarosław Kaczyński mówi w jednym z wywiadów, że Misiewicz szkodzi wizerunkowi PiS, ale nie może go zwolnić, bo Macierewicz nie chce. Pytań jest dużo. To pokazuje całą groteskę państwa" - powiedział Petru.

Szef Nowoczesnej skrytykował program ekonomiczny rządu. Jego zdaniem wskaźniki finansowe, brak inwestycji i nierealne założenia dotyczące m.in. ściągalności podatku VAT są dowodem na nierealność programu gospodarczego PiS.