Wprowadzenie zasady 10h zablokowało inwestycje w energetykę wiatrową na całe lata. Zapowiedź uwolnienia inwestycji była jedną z kluczowych obietnic przedwyborczych Koalicji Obywatelskiej i wszystko wydawało się proste do przeprowadzenia, zwłaszcza że konsensus w sprawie odległości 500 metrów od zabudowań wydawał się powszechny.
Tymczasem koalicja rządząca najpierw zaliczyła wpadkę z próbą przeprowadzenia zmian za pomocą wrzutki do projektu ustawy mrożącej ceny energii, a potem nowe przepisy dotyczące farm wiatrowych ugrzęzły w wewnątrz i międzyresortowych uzgodnieniach. Dziś prace wydają się już na finiszu, ale na wzmocnienie energetyki odnawialnej mamy coraz mniej czasu.
Branża wiatrowa tymczasem dostrzega kolejne rafy: długość oczekiwania na wszystkie niezbędne pozwolenia, zbyt mała ilość urzędników, która wnioskami inwestorów mogłaby się zająć i za niskie pensje w sektorze publicznym. O tym wszystkim była mowa na panelu dyskusyjnym na temat rozwoju OZE podczas ubiegłotygodniowej konferencji PRECOP24 w Katowicach. Jednym z jej gości był Piotr Czopek, dyrektor ds. regulacji Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu