Nawet po amerykańskich wyborach Ukraińcom nie będzie łatwo uzyskać zgodę Amerykanów na użycie rakiet dalekiego zasięgu przeciwko celom w głębi Rosji.
Choć latem pojawiały się przecieki o tym, że jest już blisko, to do tej pory Biały Dom nie udzielił zgody na ostrzał amerykańskimi pociskami celów położonych na prawnomiędzynarodowo uznanym terytorium Rosji. Z informacji DGP wynika, że w Waszyngtonie są zwolennicy takiego rozwiązania, ale przeciwne są dwa najważniejsze ośrodki: Pentagon i prezydent.
Najważniejsi wojskowi z Arlington – wbrew temu, co twierdzą Ukraińcy – uważają, że gra nie jest warta świeczki, a zgoda nie przyniesie przełomu na froncie. Joe Biden do argumentów militarnych dodaje polityczne. Na taką decyzję nie jest gotowy przed wyborami, obawia się bowiem, że mogłoby to zaszkodzić kampanii Kamali Harris. Do tego niepokoi się, że przez Rosjan to zostałoby uznane za przesadną eskalację. Z przedstawianych mu przez doradców planów wybiera te ostrożniejsze, jak to już się zdarzało w przeszłości wielokrotnie, choćby w rozgrywce o wysyłkę myśliwców F-16.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.