Od publikacji opracowania, w którym były szef Europejskiego Banku Centralnego zdiagnozował problemy unijnej gospodarki i wskazał sposoby poradzenia sobie z nimi, minęły cztery tygodnie. Dokument wskazał wolniejszy wzrost produktywności na terenie UE niż w innych kluczowych, globalnych gospodarkach jako główną przyczynę relatywnie niskiego wzrostu PKB i stopniowej utraty konkurencyjności przez unijne produkty na świecie.
By uprościć: Chiny i Stany Zjednoczone z roku na rok z tej samej ilości dostępnych zasobów są w stanie produkować więcej i więcej. UE generalnie też, ale ten wzrost jest wolniejszy. Raport zebrał w przeważającej większości negatywne oceny od ekspertów i komentatorów, bo choć prawidłowo zdiagnozował przyczyny słabości unijnej gospodarki, to wskazał nieskuteczne ścieżki wyjścia z problemów. Według portalu Politico opracowanie Maria Draghiego zostało natomiast dobrze przyjęte w „brukselskiej bańce”, wśród unijnych urzędników.
Zalecenia zawarte w analizie znalazły odbicie w listach przewodnich, które szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zaadresowała do kandydatów na nowych unijnych komisarzy. Na poziomie bardzo ogólnym, ale być może kluczowym, szefowa KE podkreśliła, że potrzebujemy Europy „szybszej i prostszej”. To stwierdzenie odnosi się wprost do jednego z głównych zarzutów stawianych przez Maria Draghiego wobec unijnych polityków: że ich odpowiedzi na globalne wyzwania są spóźnione – jedynie w trakcie pandemii UE miała działać w odpowiednim tempie. Jak konkretnie to tempo wygląda?
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.