Prezydent Indonezji ostatni miesiąc kadencji spędzi w nowej stolicy. Joko Widodo przeniósł się w czwartek do Nusantary na wyspie Borneo. Dla polityka przenosiny z przeludnionej, duszącej się w spalinach, slumsach i regularnie zalewanej Dżakarty miały być dziełem życia. Stąd pośpiech, by zdążyć przed końcem kadencji, choć budowa nowych gmachów wciąż trwa. Krytycy wskazują na gigantyczne, sięgające 32 bln dol. koszty projektu, które w dodatku rosną z roku na rok. Entuzjazmu wobec pomysłu nie wykazuje też prezydent elekt Prabowo Subianto, choć wiceprezydentem u jego boku będzie syn dotychczasowego szefa państwa.
Przyczyna przenosin jest prosta. W Dżakarcie i na jej przedmieściach mieszka 35 mln z szacowanej na 281 mln populacji kraju, a na całej wyspie Jawa – 156 mln. Oznacza to, że na 1 km kw. powierzchni wyspy przypada 1220 osób, 10-krotnie więcej niż w Polsce. Dżakarta jest azjatyckim molochem o niskim poziomie usług publicznych, obrośniętym slumsami, w której podróżowanie z miejsca na miejsce jest koszmarem. Tymczasem indonezyjską część Borneo (wyspa jest podzielona między Brunei, Indonezję i Malezję) zamieszkuje tylko 16,5 mln osób, a więc na 1 km kw. przypada 30 mieszkańców. Jokowi, jak potocznie jest nazywany prezydent, ma nadzieję, że w ślad za instytucjami przeniesie się tam część biznesu, co odciąży Jawę.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.