Prezydent Francji wydłużył konsultacje z przedstawicielami partii i wciąż nie zdecydował, kto zastąpi Gabriela Attala na stanowisku szefa rządu.
Emmanuel Macron nie ułatwia w ostatnich dniach rozwiązania kryzysu politycznego, w jakim znalazł się kraj po przedterminowych wyborach parlamentarnych. Skórę prezydenta, który chciał zatrzeć fatalne wrażenie po sromotnie przegranych wyborach europejskich ze skrajną prawicą, uratował dopiero sojusz zawarty przez premiera i lidera grupy parlamentarnej prezydenckiej partii Renaissance Gabriela Attala z lewicą. W związku z tym lewicowy Nowy Front Ludowy od ogłoszenia wyników zwycięskich dla nich czerwcowych wyborów domagał się przekazania misji sformowania rządu któremuś z ich kandydatów. Ostatecznie padło na nieznaną wcześniej, choć doświadczoną w administracji publicznej Lucie Castets, ale Macron odmówił, argumentując, że Nowy Front Ludowy nie dysponuje samodzielnie większością parlamentarną.
Przedłużone konsultacje
Pierwsze oficjalne rozmowy francuski przywódca odbył pod koniec ubiegłego tygodnia i kontynuował je w poniedziałek oraz wczoraj. Macron zapewniał, że jest otwarty na różne konfiguracje i propozycje, ale zarówno prawica, jak i lewica wyklucza możliwość współpracy, a dla obu tych bloków obóz prezydencki również nie wydaje się atrakcyjnym partnerem do rozmów. – Rząd oparty wyłącznie na partiach przedstawionych przez (lewicowy) sojusz Nowego Frontu Ludowego zostałby natychmiast obalony w drodze wotum nieufności przez wszystkie inne ugrupowania reprezentowane w Zgromadzeniu Narodowym – tak na początku tego tygodnia Pałac Elizejski uzasadniał decyzję prezydenta.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.