Wymiana ognia między jemeńskimi rebeliantami a Izraelem grozi rozszerzeniem konfliktu o nowe obszary.
Premier Izraela Binjamin Netanjahu w obliczu narastających obaw związanych z eskalacją napięć na Bliskim Wschodzie wygłosi dziś przemówienie w Kongresie Stanów Zjednoczonych. W Waszyngtonie spotka się także z prezydentem Joem Bidenem i namaszczoną przez niego na kandydatkę demokratów w nadchodzących wyborach wiceprezydent Kamalą Harris. – Izrael walczy obecnie na siedmiu frontach, zaś w Waszyngtonie panuje wielka niepewność polityczna – mówił wczoraj Netanjahu.
Premier przekonywał w stolicy USA rodziny porwanych przez Hamas zakładników, że negocjacje w sprawie zawieszenia broni w Strefie Gazy posuwają się do przodu. Z tym że krytycy izraelskiego przywódcy obawiają się, że wykorzysta wizytę, by znaleźć poparcie dla planów rozszerzenia walk w regionie. Rozmowy nad Potomakiem mają miejsce zaledwie kilka dni po ataku jemeńskich rebeliantów z Ansar Allah na Tel Awiw, w którym zginęła jedna osoba, a kilka zostało rannych. Działania te nakręciły spiralę agresji na linii Jemen–Izrael. W ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy rebelianci wystrzelili już w kierunku państwa żydowskiego ok. 220 pocisków, ale prawie wszystkie zostały przechwycone i zniszczone. Kilka dronów, którym udało się przebić przez izraelską obronę, uderzyło w położony na południu kraju Ejlat, powodując niewielkie szkody.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.