Hezbollah chwali się nagraniem z przelotu drona nad izraelskim miastem Hajfa. Władze Izraela ostrzegają, że zatwierdziły plany operacyjne ofensywy w Libanie.

Wymiana ognia na granicy libańsko-izraelskiej trwała dotychczas w cieniu wojny w Strefie Gazy. W ostatnich dniach po obu stronach nasiliła się jednak narracja, zgodnie z którą Izrael i Hezbollah mogą się pogrążyć w konflikcie zbrojnym na pełną skalę. Minister spraw zagranicznych Jisra’el Kac ostrzegł, że wkrótce zapadnie decyzja o „wojnie totalnej” z Hezbollahem. – Jesteśmy bardzo blisko momentu, w którym zdecydujemy się zmienić zasady gry. W wojnie totalnej Hezbollah zostanie zniszczony, a Liban mocno ucierpi – powiedział.

Taką możliwość już jakiś czas temu wskazywał w rozmowie z DGP były szef Mosadu Dani Jatom. – Myślę, że pod koniec wojny w Strefie Gazy wybuchnie wojna na pełną skalę wzdłuż północnej granicy Izraela. Pod koniec, bo nie chcemy walczyć jednocześnie z Hamasem i z Hezbollahem – przekonywał. Jego zdaniem Tel Awiw postawi sobie za cel nie tylko bojówkę, lecz także Liban jako taki. – Jeśli wybuchnie wojna, uderzenie w cele libańskie, nie zaś wyłącznie te należące do bojówki, będzie uzasadnione. Liban bardzo ucierpi, choć jego obywatele nie chcą wojny – mówił.

Zdaje się, że słowa byłych i obecnych polityków przekładają się na czyny. Izraelskie wojsko poinformowało w tym tygodniu, że „generałowie zatwierdzili plany operacyjne ofensywy w Libanie”. Przyjęcie strategii nie oznacza, że wojna między Izraelem a Hezbollahem jest nieuchronna, ale sygnalizuje, że Izrael jest przygotowany na taki scenariusz.

Eskalacja retoryki nastąpiła po publikacji dziewięciominutowego materiału wideo z przelotu drona obserwacyjnego Hezbollahu nad izraelskim miastem Hajfa, na którym widać m.in. dzielnice cywilne oraz – jak podają izraelskie media – prawdopodobnie część fabryki należącej do Rafael Defence, w tym baterie Żelaznej Kopuły czy magazyny silników rakietowych.

Nagranie podkreśla rosnące trudności Izraela w zwalczaniu zagrożenia ze strony Hezbollahu. W ostatnim czasie doszło do incydentów, w których nadlatujące drony nie zostały wykryte przez izraelskie systemy obrony powietrznej. W jednym z takich ataków na grupę izraelskich żołnierzy zginęła osoba, a kilka zostało rannych.

Burmistrz Hajfy Jona Jahaw określił wideo mianem „terroru psychologicznego” i zażądał utworzenia planu masowej obrony miasta, krytykując dowódców Sił Obronnych Izraela (IDF) za to, że nie odwiedzili Hajfy od 7 października.

Na razie Izraelczycy ogłosili modernizację systemu Żelaznej Kopuły, aby był lepiej wyposażony do radzenia sobie z wolniej latającymi bezzałogowcami (taką taktykę stosuje Hezbollah), oraz ponowne wprowadzenie wycofanej konwencjonalnej broni przeciwlotniczej, w tym systemu Vulcan.

Od 7 października, kiedy Hamas brutalnie zaatakował terytorium państwa żydowskiego, Hezbollah wystrzelił w jego kierunku ponad 5 tys. rakiet, pocisków i dronów, twierdząc, że ataki są wyrazem solidarności z narodem palestyńskim. Przywódcy bojówki wielokrotnie podkreślali, że zaprzestaną ostrzału Izraela tylko wtedy, gdy zakończy on wojnę w Strefie Gazy, która pochłonęła już życia ponad 37 tys. Palestyńczyków.

Z położonych na północy Izraela miejscowości zostało ewakuowanych ok. 60 tys. ludzi. Po drugiej stronie granicy do ucieczki zostało zmuszonych ponad 90. tys. Libańczyków, których domy znajdowały się w zasięgu izraelskiego ostrzału.

Dyplomatycznego rozwiązania konfliktu szukają Stany Zjednoczone. W tym tygodniu w regionie przebywał specjalny wysłannik Białego Domu Amos Hochstein. – Spór między Izraelem a Hezbollahem trwa już wystarczająco długo. Nieoficjalnie wiadomo, że Hochstein nie widzi żadnych perspektyw na unormowanie sytuacji, dopóki trwa wojna w Strefie Gazy.

Amerykanie wiążą kwestię zakończenia wojny z rozwiązaniem pozostałych konfliktów w regionie. ©℗