Izba Reprezentantów zagłosowała we wtorek za pozbawieniem funkcji spikera Izby Kevina McCarthy'ego, doprowadzając do wakatu na tym stanowisku. Jest to pierwszy taki przypadek w historii USA. Prezydent USA Joe Biden wezwał do szybkiego wyboru nowego spikera.

Za usunięciem McCarthy'ego na wniosek garstki Republikanów ze skrajnej prawicy zagłosowało 216 kongresmenów przy 210 głosach przeciwko. Za opowiedzieli się wszyscy obecni politycy Demokratów oraz ośmiu republikańskich "rebeliantów".

Jest to pierwsza w historii udana próba pozbawienia spikera jego funkcji w historii amerykańskiego Kongresu. W rezultacie głosowania urząd tymczasowo obejmie wskazany przez McCarthy'ego kongresmen Patrick McHenry, jeden z czołowych sojuszników usuniętego spikera. W efekcie jednak ma on ograniczone uprawnienia, a prace Izby ulegną paraliżowi do czasu wybrania nowego przewodniczącego.

Według autora wniosku o odwołanie spikera, Matta Gaetza, powodem było niedotrzymanie przez niego warunków umowy, które zawarł z grupą skrajnie prawicowych kongresmenów, kiedy po raz pierwszy został wybrany w styczniu br. Bezpośrednią przyczyną było pozwolenie na uchwalenie przez Kongres prowizorium budżetowego - dzięki któremu udało się uniknąć zamknięcia funkcji większości administracji federalnej - bez żądanych przez prawicę głębokich cięć budżetowych.

"Ponieważ pilne wyzwania naszego kraju nie mogą czekać, prezydent ma nadzieję, że Izba szybko wybierze nowego spikera" - zaznaczyła w komunikacie rzeczniczka Białego Domu Karine Jean-Pierre.

McCarthy po usunięciu ze stanowiska w odpowiedzi na pytania dziennikarzy mówił, że w swoim piastowaniu urzędu "niczego by nie zmienił". Powiedział także, że nie będzie po raz kolejny ubiegał się o posadę spikera Izby Reprezentantów. (PAP)

kb/