Powrót chorego człowieka Europy. O erupcji chaosu w stabilnych Niemczech

Szef AfD Tino Chrupalla przemawia do partyjnych delegatów. Magdeburg, 21 lipca 2023 r.
Szef AfD Tino Chrupalla przemawia do partyjnych delegatów. Magdeburg, 21 lipca 2023 r.Getty Images / fot. Jens Schlueter/Getty Images
19 sierpnia 2023

Ignorowanie narastających nierówności doprowadziło do momentu, w którym nawet w stabilnych Niemczech nie da się już powstrzymać erupcji chaosu.

Na przełomie XX i XXI w. dość powszechne było nazywanie Niemiec „chorym człowiekiem Europy”. Wzrost gospodarczy kulał, a bezrobocie sięgało poziomów nienotowanych od II wojny światowej. Nieustannie dyskutowano, ile jeszcze miliardów marek (a później euro) trzeba wpompować we wschodnie, postkomunistyczne landy, żeby doszlusowały do Zachodu.

Dziś, po 20 latach, określenie to powraca w głosach międzynarodowej opinii publicznej, choć jeszcze dekadę temu taki obrót spraw mógł się wydawać niewyobrażalny. Niemcy były wtedy globalnym liderem eksportu i potęgą gospodarczą, która zostawiła w tyle Francję i Wielką Brytanię. Tygodnik „The Economist”, który w 1999 r. pytał, jak uzdrowić „chorego człowieka Europy”, dekadę później zastanawiał się, czy to już moment, kiedy Berlin stanie się hegemonem na Starym Kontynencie.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.