Przywódcy kilkunastu państw Afryki Zachodniej mają dziś zdecydować, czy przeprowadzić interwencję zbrojną na terenie Nigru, w którym junta wojskowa obaliła prezydenta Mohameda Bazouma.

Wspólnota Gospodarcza Państw Afryki Zachodniej (ECOWAS) gromadzi obecnie 15 państw, ale członkostwo w organizacji trzech z nich – Nigru, Mali i Burkina Faso – zostało zawieszone. Dziś 12 pozostałych krajów ma w Abudży, stolicy Nigerii, zdecydować, czy zaangażować swoje wojska w interwencję zbrojną na terytorium Nigru. Wcześniej ECOWAS dał juncie, która przeprowadziła zamach stanu i obaliła wybranego w wyborach powszechnych prezydenta Mohameda Bazouma, tygodniowe ultimatum na przywrócenie legalnie wybranych władz kraju. Junta kierowana przez Abdourahamanego Tchianiego zareagowała zamknięciem przestrzeni powietrznej i przejść granicznych, całkowicie ignorując żądania. Dziś Niger – przynajmniej oficjalnie – może liczyć jedynie na wsparcie podobnych rebelii z Mali i Burkina Faso, które w minionych trzech latach w obu krajach z powodzeniem przeprowadziły zamachy stanu.

Opozycja wewnętrzna

Sytuacja jest coraz bardziej napięta. I choć społeczność międzynarodowa, w tym Unia Europejska, apelują do obu stron o wstrzymanie się od działań militarnych, to przedwczoraj junta odmówiła wjazdu do kraju przedstawicielom misji ONZ, która miała negocjować warunki rozwiązania konfliktu.

W międzyczasie w Nigrze rośnie opozycja wewnętrzna reprezentowana głównie przez Radę Oporu na rzecz Republiki, której lider – Ag Boula – był na przełomie wieków jednym z głównych przywódców w powstaniach koczowniczej grupy Tuaregów na północy Nigru. Ag Boula zaapelował przed spotkaniem ECOWAS o powstrzymanie się od interwencji zbrojnej, ale co do zasady zamierza poprzeć działania kilkunastu państw zmierzające do przywrócenia porządku konstytucyjnego w kraju. Według doniesień Agencji Reutera do Ag Bouli przyłączyło się już kilku polityków z Nigru, którzy przygotowują wraz z nim i politykami związanymi z rządem prezydenta Bazouma grupę współpracującą z ECOWAS.

Junta na razie nie zareagowała na ten ruch, jednak jej przywódcy mogą obawiać się o utratę wpływów na północny kraju, gdzie Tuaregowie kontrolują sytuację.

Scena wielu aktorów

Sytuacji w Nigrze bacznie przygląda się nie tylko Unia Europejska, lecz także Chiny zyskujące coraz większe wpływy w całym regionie oraz Rosja. Ta ostatnia ma szczególne osiągnięcia w Afryce Zachodniej w wyniku działalności Grupy Wagnera – obecnej i aktywnej zarówno w Mali, jak i Burkina Faso, jedynych sprzymierzonych z nigerską juntą państw. Zarówno Pekin, jak i Moskwa unikają na razie konfrontacyjnego tonu, natomiast mocarstwa zachodnie oraz organizacje międzynarodowe, w tym ONZ, oczekują przywrócenia przez juntę cywilnego rządu. Europa obawia się całkowitej utraty wpływów w tej części Afryki, ale uwaga zachodniej społeczności jest skoncentrowana na Nigrze także z uwagi na import uranu, którego kraj był podstawowym dostawcą do Europy w 2021 r.

Stawka dzisiejszych rozmów 12 państw ECOWAS może być jednak znacznie większa. Nawet Mali i Burkina Faso, które zamierzają stanąć po stronie sił rebeliantów, wezwały ONZ i wspomnianą „12” o niedopuszczenie do działań zbrojnych z uwagi na groźbę całkowitego rozpadu zachodnioafrykańskiej organizacji i znaczne pogorszenie sytuacji związanej z bezpieczeństwem, co ostatecznie może skutkować katastrofą humanitarną w regionie. Na skutek zamknięcia przestrzeni powietrznej i granic lądowych do kraju nie docierają leki oraz żywność, a międzynarodowe organizacje humanitarne podkreślają, że w takich warunkach jakakolwiek pomoc nie będzie mogła trafić do mieszkańców. Junta nie chce jednak rozmawiać z jakimikolwiek przedstawicielami innych państw afrykańskich, Stanów Zjednoczonych oraz ONZ i nie wykazuje żadnych przejawów gotowości do kompromisu. Pierwszym z nich jest uwolnienie prezydenta Bazouma, z którym we wtorek rozmawiał sekretarz stanu USA Antony Blinken.

Stany Zjednoczone na razie ograniczają się do apeli o pokój i uwolnienie obalonego prezydenta, jednak – podobnie jak Francja, Niemcy i Włochy – wciąż mają wojska na terytorium kraju. Na razie żadne z zachodnich państw nie rozpoczęło ewakuacji żołnierzy. ©℗