Sądny dzień dla Afryki Zachodniej. Dziś zapadnie decyzja, czy przeprowadzić interwencję zbrojną

Afryka zachodnia
ShutterStock
10 sierpnia 2023

Przywódcy kilkunastu państw Afryki Zachodniej mają dziś zdecydować, czy przeprowadzić interwencję zbrojną na terenie Nigru, w którym junta wojskowa obaliła prezydenta Mohameda Bazouma.

Wspólnota Gospodarcza Państw Afryki Zachodniej (ECOWAS) gromadzi obecnie 15 państw, ale członkostwo w organizacji trzech z nich – Nigru, Mali i Burkina Faso – zostało zawieszone. Dziś 12 pozostałych krajów ma w Abudży, stolicy Nigerii, zdecydować, czy zaangażować swoje wojska w interwencję zbrojną na terytorium Nigru. Wcześniej ECOWAS dał juncie, która przeprowadziła zamach stanu i obaliła wybranego w wyborach powszechnych prezydenta Mohameda Bazouma, tygodniowe ultimatum na przywrócenie legalnie wybranych władz kraju. Junta kierowana przez Abdourahamanego Tchianiego zareagowała zamknięciem przestrzeni powietrznej i przejść granicznych, całkowicie ignorując żądania. Dziś Niger – przynajmniej oficjalnie – może liczyć jedynie na wsparcie podobnych rebelii z Mali i Burkina Faso, które w minionych trzech latach w obu krajach z powodzeniem przeprowadziły zamachy stanu.

Opozycja wewnętrzna

Sytuacja jest coraz bardziej napięta. I choć społeczność międzynarodowa, w tym Unia Europejska, apelują do obu stron o wstrzymanie się od działań militarnych, to przedwczoraj junta odmówiła wjazdu do kraju przedstawicielom misji ONZ, która miała negocjować warunki rozwiązania konfliktu.

W międzyczasie w Nigrze rośnie opozycja wewnętrzna reprezentowana głównie przez Radę Oporu na rzecz Republiki, której lider – Ag Boula – był na przełomie wieków jednym z głównych przywódców w powstaniach koczowniczej grupy Tuaregów na północy Nigru. Ag Boula zaapelował przed spotkaniem ECOWAS o powstrzymanie się od interwencji zbrojnej, ale co do zasady zamierza poprzeć działania kilkunastu państw zmierzające do przywrócenia porządku konstytucyjnego w kraju. Według doniesień Agencji Reutera do Ag Bouli przyłączyło się już kilku polityków z Nigru, którzy przygotowują wraz z nim i politykami związanymi z rządem prezydenta Bazouma grupę współpracującą z ECOWAS.

Junta na razie nie zareagowała na ten ruch, jednak jej przywódcy mogą obawiać się o utratę wpływów na północny kraju, gdzie Tuaregowie kontrolują sytuację.

Scena wielu aktorów

Sytuacji w Nigrze bacznie przygląda się nie tylko Unia Europejska, lecz także Chiny zyskujące coraz większe wpływy w całym regionie oraz Rosja. Ta ostatnia ma szczególne osiągnięcia w Afryce Zachodniej w wyniku działalności Grupy Wagnera – obecnej i aktywnej zarówno w Mali, jak i Burkina Faso, jedynych sprzymierzonych z nigerską juntą państw. Zarówno Pekin, jak i Moskwa unikają na razie konfrontacyjnego tonu, natomiast mocarstwa zachodnie oraz organizacje międzynarodowe, w tym ONZ, oczekują przywrócenia przez juntę cywilnego rządu. Europa obawia się całkowitej utraty wpływów w tej części Afryki, ale uwaga zachodniej społeczności jest skoncentrowana na Nigrze także z uwagi na import uranu, którego kraj był podstawowym dostawcą do Europy w 2021 r.

Stawka dzisiejszych rozmów 12 państw ECOWAS może być jednak znacznie większa. Nawet Mali i Burkina Faso, które zamierzają stanąć po stronie sił rebeliantów, wezwały ONZ i wspomnianą „12” o niedopuszczenie do działań zbrojnych z uwagi na groźbę całkowitego rozpadu zachodnioafrykańskiej organizacji i znaczne pogorszenie sytuacji związanej z bezpieczeństwem, co ostatecznie może skutkować katastrofą humanitarną w regionie. Na skutek zamknięcia przestrzeni powietrznej i granic lądowych do kraju nie docierają leki oraz żywność, a międzynarodowe organizacje humanitarne podkreślają, że w takich warunkach jakakolwiek pomoc nie będzie mogła trafić do mieszkańców. Junta nie chce jednak rozmawiać z jakimikolwiek przedstawicielami innych państw afrykańskich, Stanów Zjednoczonych oraz ONZ i nie wykazuje żadnych przejawów gotowości do kompromisu. Pierwszym z nich jest uwolnienie prezydenta Bazouma, z którym we wtorek rozmawiał sekretarz stanu USA Antony Blinken.

Stany Zjednoczone na razie ograniczają się do apeli o pokój i uwolnienie obalonego prezydenta, jednak – podobnie jak Francja, Niemcy i Włochy – wciąż mają wojska na terytorium kraju. Na razie żadne z zachodnich państw nie rozpoczęło ewakuacji żołnierzy. ©

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.