Z traumą wojenną mierzą się wszyscy [WYWIAD]

Wojna w Ukrainie
PAP/EPA / SERGEY KOZLOV
23 lutego 2023

- Śmierć zbiera krwawe żniwo wśród emerytów mieszkających w pobliżu linii frontu. Życie młodych wywróciło się do góry nogami, ale oni mają więcej siły, by zacząć je od nowa - mówi Nàtalia Torrent, szefowa misji Lekarzy bez Granic w Ukrainie.

Nàtalia Torrent, szefowa misji Lekarzy bez Granic w Ukrainie
Nàtalia Torrent, szefowa misji Lekarzy bez Granic w Ukrainie

Jutro pierwsza rocznica wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Jak ocenia pani sytuację humanitarną po 12 miesiącach walk?

Ona ciągle się zmienia. I różni się w zależności od tego, gdzie przebywamy. Będąc w Kijowie, Lwowie czy innych dużych miastach, można odnieść wrażenie, że życie biegnie do przodu. Otwarte są sklepy, bary i restauracje. Sytuacja jest zdecydowanie bardziej skomplikowana w pobliżu linii frontu na wschodzie i południu kraju. Ludzie muszą uciekać, zostawiając wszystko za sobą. Ale są też tacy, którzy wolą zostać. W większości przypadków to osoby starsze. Czasami wynika to z ich własnej rebelii. „Dlaczego mamy opuścić dom, który sami wybudowaliśmy?” - pytają. Inni po prostu nie są w stanie uciekać. Rząd z grupami wolontariuszy podjął próbę ewakuacji ludności cywilnej z terenów położonych w okolicach frontu. Ale wśród nich byli tacy, którzy nie mogą poruszać się za pomocą zapewnionych środków transportu. Mówimy tu o osobach starszych, niepełnosprawnych lub o ograniczonej mobilności. Dlatego wydaje mi się, że to właśnie wśród emerytów żyjących w okolicach frontu śmierć zbiera najkrwawsze żniwo. Oczywiście, życie młodych ludzi wywróciło się do góry nogami, ale oni mają więcej siły, by zacząć je od nowa.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.