"Te Patrioty są częścią zintegrowanej obrony powietrznej NATO, co oznacza, że mają zostać rozmieszczone na terytorium NATO" – powiedziała Lambrecht.

"Jakiekolwiek użycie ich poza terytorium NATO wymagałoby wcześniejszych rozmów z NATO i sojusznikami" – dodała.

Reklama

W niedzielę, 20 listopada, Lambrecht (SPD) zaproponowała wsparcie dla Polski, obejmujące systemy obrony przeciwlotniczej Patriot i myśliwce Eurofighter, które strzegłyby polskiej przestrzeni powietrznej. W środę wicepremier, szef MON Mariusz Błaszczak poinformował, że zwrócił się do strony niemieckiej, aby proponowane Polsce baterie Patriot zostały przekazane Ukrainie.

Politycy PiS proponowali, by Patrioty przekazać Ukrainie

Reklama
autorzy: Aleksandra Rebelińska, Rafał Białkowski (PAP)

W poniedziałek szef MON Mariusz Błaszczak przyznał, że "z satysfakcją" przyjął propozycję niemieckiej minister obrony. Zapowiedział wówczas, że podczas rozmowy telefonicznej ze stroną niemiecką, zaproponuje by system stacjonował przy granicy z Ukrainą.

We wtorek w wywiadzie dla PAP prezes PiS Jarosław Kaczyński stwierdził: "uważam, że dla bezpieczeństwa Polski najlepiej byłoby gdyby Niemcy przekazali ten sprzęt Ukraińcom, przeszkolili ukraińskie załogi, z zastrzeżeniem, że baterie miałyby być rozlokowane na zachodzie Ukrainy. Wówczas pozwalałoby to zapewne skuteczniej, niż przy pomocy S-300, zestrzeliwać rakiety przeciwnika. Z drugiej strony uchroniłoby to nas przed tego rodzaju wydarzeniami, jak to, które miało miejsce w Przewodowie. Jednocześnie, gdyby Rosjanie postanowili nas zaatakować, to też byłaby dla nas ochrona. Takie rozwiązanie uznałbym za optymalne i pokazujące, że Niemcy dokonują rzeczywistej zmiany postawy, a nie pewnego aktu o charakterze propagandowym".

W środę Błaszczak poinformował, że po kolejnych atakach rakietowych Rosji, zwrócił się do strony niemieckiej, aby proponowane Polsce baterie Patriot zostały przekazane na Ukrainę i rozstawione przy zachodniej granicy.

O tę sprawę zapytani zostali na czwartkowej konferencji prasowej politycy PiS. Radosław Fogiel podkreślił, że Polska "wbrew temu, co mówi opozycja" z niczego nie rezygnuje. "Składamy propozycję, która zapewni bezpieczeństwo wschodniej części Polski, wschodniej flance NATO. Równocześnie zaś wzmocni obronę Ukrainy" - dodał.

Zdaniem Fogla, byłoby "dużo lepiej", żeby baterie stacjonowały na zachodniej Ukrainie i zaczynały bronić polskiego nieba i polskiego terytorium już po stronie ukraińskiej. "W związku z czym ryzyko ewentualnych zdarzeń na polskiej ziemi będzie mniejsze, a równocześnie będzie to wsparcie dla samej Ukrainy. Czekaliśmy na znaczące wsparcie ze strony Niemiec. Mają szansę teraz się wykazać" - dodał.

"Jestem głęboko przekonany, że kraj, który - ustami swojego kanclerza - deklaruje wolę wsparcia dla Ukrainy, który - ustami wielu polityków - mówi, że dotychczasowa polityka Niemiec Angeli Merkel wobec Rosji była błędna, że to obłaskawianie Rosji przez handel było czymś niewłaściwym, jeżeli Ursula von der Leyen, również niemiecka polityk, mówi, że popełnialiśmy błędy, trzeba było słuchać Polski i krajów bałtyckich - to ja nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby za tymi szczerymi, prosto z serca deklaracjami nie poszły czyny i żeby Niemcy nie chciały wesprzeć Ukrainy w jej sytuacji wojennej" - mówił Fogiel.

Poseł PiS zwrócił ponadto uwagę, że jeśli Ukraina będzie miała środki bojowe, żeby powstrzymać rosyjski ostrzał, wówczas unikniemy ryzyka ponownej fali uchodźców.(PAP)

Przydacz: Jeśli będzie potrzeba, szef MON będzie kontynuował negocjacje

autorka: Aleksandra Rebelińska (PAP)

O tę sprawę zapytany został na antenie TVP Info wiceszef MSZ Marcin Przydacz. "Jeśli będzie potrzeba i MON będzie ją widział, i Niemcy będą gotowe dostarczyć te baterie w taki sposób, jaki on będzie potrzebny dla polskiej armii, to myślę, że pan premier Błaszczak będzie tutaj te negocjacje w sposób pozytywny kontynuował" - powiedział.

Zaznaczył przy tym, że polskie MSZ od miesięcy apelowało do sojuszników z Zachodu o wzmocnienie obrony przeciwrakietowej na Ukrainie. Jak podkreślił, bezpieczniejsze niebo nad Ukrainą to m.in. brak tego typu wypadków, jakie obserwowaliśmy w ostatnich dniach w Przewodowie.

"Gdyby ukraińska obrona przeciwrakietowa była zaawansowana technologicznie, to tego typu tragicznych wypadków by nie było. Ale jednocześnie nie byłoby też bombardowanych miast i potencjalnych uchodźców, którzy będą przychodzić do Polski. Priorytetem dzisiaj jest wsparcie dla Ukrainy" - podkreślił wiceszef MSZ.

"Ważne w moim przekonaniu i myślę, że w przekonaniu nas wielu, aby także zabezpieczać polskie niebo, ale w sposób efektywny, a nie tylko deklaratywny. O to zabiegaliśmy od Amerykanów, od Brytyjczyków - to nam się udało. W ostatnich miesiącach są dyslokowane amerykańskie baterie Patriot w Polsce, jest system brytyjski w ramach pomostowego systemu tego przed Narwią - po to, żeby Polacy mogli czuć się bezpieczni" - dodał Przydacz.

System przeciwlotniczy Patriot

System Patriot to amerykański system przeciwlotniczy średniego zasięgu. Polska wybrała system Patriot jako podstawę programu obrony powietrznej średniego zasięgu Wisła w kwietniu 2015 r. Do końca 2022 roku na wyposażenie Wojska Polskiego mają wejść dwie baterie Patriotów (16 wyrzutni). Oprócz tego, w Polsce stacjonują dwie baterie Patriotów sił amerykańskich, które rozmieszczone są m.in. w Rzeszowie.

Niemcy miały 36 baterii Patriot, gdy były państwem frontowym NATO podczas zimnej wojny. Obecnie siły niemieckie posiadają 12 baterii, z których dwie są rozmieszczone na Słowacji. (PAP)