Rosjanie zaczęli uciekać do Kazachstanu od razu po 24 lutego, kiedy rozpoczęła się rosyjska inwazja na Ukrainę – pisze Obozrevatel. Jednak wówczas przyjeżdżali głównie pracownicy sektora IT, designerzy oraz ci, których praca związana jest z firmami zagranicznymi. Były to osoby, które nie zgadzały się z polityką Kremla i wiedziały, że jakakolwiek jej krytyka może spowodować, że znajdą się za kratkami.

Po ogłoszeniu przez Putina mobilizacji 21 września, do Kazachstanu (choć nie tylko) masowo wyjeżdżać zaczęli Rosjanie, którym grozi wcielenie do wojska i wysłanie na wojnę z Ukrainą. Już pojawiły się niesnaski pomiędzy przyjezdnymi, a miejscową ludnością – informuje portal.

„Przyjeżdżają samochodami, na których naklejona jest litera Z (symbol rosyjskiej agresji wobec Ukrainy – PAP). Nie mają zamiaru jej zdejmować. Wychodzi na to, że wojnę popierają, ale sami nie są chętni, by siedzieć w okopach.(…) To dzięki takim jak oni wojna trwa” – mówi studentka o imieniu Ajsza. Na skutek napływu Rosjan podrożała żywność oraz ceny na wynajem pokojów i mieszkań. Portal Obozrevatel podaje, że nawet dwukrotnie, co jest nie do przyjęcia dla studentów, dla których nie wystarczyło miejsc w akademikach. „Nie rozumiem Kazachów, którzy ich przyjmują, dają im pracę. My, gdy jeździmy do Moskwy zarobkowo, jesteśmy obrażani, zdarzają się pobicia” – dodaje Ajsza.

Reklama

Podobnego zdania jest wiele innych osób – pisze Obozrevatel. Według portalu najbardziej napięta sytuacja panuje w zamieszkanym przez ponad 200 tys. ludzi mieście Uralsk, położonym na zachodzie Kazachstanu, przy granicy z Rosją.

Po ogłoszonej 21 września przez prezydenta Putina „częściowej mobilizacji” do Kazachstanu uciekło już - według danych kazachstańskiego MSZ - około 98 tys. mężczyzn w wieku mobilizacyjnym. Łącznie z Rosji wyjechać miało już ponad 260 tys. osób, które mogą być wcielone do wojska.

Choć Kazachstan jest jednym z najbliższych sojuszników Rosji, a także członkiem głównych prorosyjskich struktur integracyjnych - Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej, Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB) oraz Szanghajskiej Organizacji Współpracy - to od czasu rozpoczęcia przez Rosję inwazji na Ukrainę jego władze wyraźnie dystansują się od polityki prowadzonej przez reżim Putina.

Stosunki pomiędzy obydwoma krajami ochłodziły się, gdy prezydent Kazachstanu Kasym-Żomart Tokajew zapowiedział, że nie zamierza uznawać niepodległości separatystycznych republik w ukraińskim Donbasie. Tokajew, cytowany przez portal akorda.kz powiedział jednak we wtorek, że "większość wyjeżdżających w ostatnich dniach z Rosji jest w sytuacji bez wyjścia i musimy zapewnić im bezpieczeństwo, to jest zagadnienie polityczne i humanitarne".