Najemnicy z Grupy Wagnera wysłani do wschodniej Ukrainy

Siły zbrojne Ukrainy odpierają ataki wojsk rosyjskich

Zełenski, ironicznie: "Czekamy na broń chemiczną"

Reklama

Korytarzami humanitarnymi ewakuowano 1099 ludzi

1099 ludzi ewakuowano w poniedziałek korytarzami humanitarnymi z różnych ukraińskich miast i miejscowości atakowanych przez wojska rosyjskie - poinformował wiceszef biura prezydenta Ukrainy Kyryło Tymoszenko. 586 osób opuściło samochodami oblężone miasto Mariupol, natomiast 513 osób zostało ewakuowanych autobusami z obwodu ługańskiego - poinformował ukraiński urzędnik w mediach społecznościowych.

Reklama

Najemnicy z Grupy Wagnera wysłani do wschodniej Ukrainy

"Rosyjska prywatna firma wojskowa Grupa Wagnera wysłała swoje siły na wschodnią Ukrainę. Oczekuje się, że do działań bojowych zostanie skierowanych ponad 1000 najemników, w tym wyżsi rangą przywódcy organizacji. Z powodu ciężkich strat i w dużej mierze zatrzymanej inwazji Rosja została najprawdopodobniej zmuszona do zmiany priorytetów dotyczących personelu Grupy Wagnera i skierowania go na Ukrainę kosztem operacji w Afryce i Syrii" - napisano w codziennej aktualizacji wywiadowczej.

Siły zbrojne Ukrainy odpierają ataki wojsk rosyjskich

Siły zbrojne Ukrainy odpierają ataki wojsk rosyjskich w różnych rejonach kraju - poinformował w mediach społecznościowych w nocy z poniedziałku na wtorek ukraiński Sztab Generalny - podała niemiecka agencja informacyjna DPA. Obecnie trwa odpieranie rosyjskiego natarcia na miasto Słowiańsk w obwodzie donieckim na południowym wschodzie kraju, a także na miasteczko Barwinkowe w obwodzie charkowskim - głosi raport sytuacyjny.

W obwodzie ługańskim na wschodzie kraju trwają działania mające na celu powstrzymanie rosyjskich ataków w okolicach miast Rubiżne (60 tys. mieszkańców) i Lisiczańsk(100 tys. mieszkańców) i Popasna z 20 tys. mieszkańców. Celem jest uniemożliwienie wojskom rosyjskim ominięcia oddziałów ukraińskich. Równocześnie strona ukraińska prowadzi szeroko zakrojoną obronę oblężonego miasta portowego Mariupol. Również w obwodzie czernihowski na północy kraju trwa obrona przed rosyjskim natarciem.

Wokół Kijowa siły odpowiedzialne za obronę stolicy kontrolowały sytuację w miejscowościach Motyszyn, Lisne, Kapitaniwka i Dmytriwka w zachodniej części Kijowa.

Oddziały rosyjskie są osłabione, zdezorientowane, a duża ich część została odcięta od logistyki i głównych sił. Z tego też powodu Moskwa próbuje zrekompensować spadek siły bojowej atakami artyleryjskimi i rakietowymi - czytamy dalej w raporcie cytowanym przez niemiecką DPA.

Zełenski: Czekamy na broń chemiczną

Mimo pewnych sukcesów militarnych prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski określił sytuację w swoim kraju jako napiętą - podała niemiecka agencja informacyjna DPA, cytując wypowiedź ukraińskiego polityka, zamieszczoną we wtorek w nocy na portalu internetowym Telegram. Ukraińscy obrońcy, jak powiedział Zełenski, wyparli rosyjskich najeźdźców z miasta Irpin koło Kijowa, ale walki trwają zarówno tam, jak i w innych częściach kraju.

Armia rosyjska utrzymuje pod swoją kontrolą północną część obwodu kijowskiego, gdzie ma odpowiednie środki i siły - powiedział Zełenski. Wojsko rosyjskie stara się odbudować rozbite jednostki. Również w Czernihowie, Sumach, Charkowie, Donbasie i na południu Ukrainy sytuacja pozostaje "bardzo trudna" - dodał ukraiński prezydent.

W odniesieniu, do dyskutowanego w Europie embarga na dostawy ropy naftowej, powiedział, że obecnie wiele wskazuje na to, że takie zaostrzenie sankcji wobec Rosji miałoby miejsce tylko wtedy, gdyby Moskwa użyła broni chemicznej. "Brak mi słów" - powiedział Zełenski. "Pomyślcie, jak daleko to zaszło. Czekamy na broń chemiczną" - kontynuował, pytając, czy wszystko, co Rosja uczyniła do tej pory, nie zasługuje na takie embargo.

W Kijowie w tym tygodniu, jak powiedział, przy urzędzie prezydenckim ma rozpocząć prace grupa ukraińskich i międzynarodowych ekspertów na bieżąco monitorująca sankcje przeciwko Rosji i ich skutki.