"Nasze obawy polegają na tym, że jeśli ta ustawa zostanie przyjęta, posłuży ona tylko podważeniu jedności wśród naszych europejskich sojuszników w kluczowym momencie, w którym musimy zaprezentować zjednoczony front w odpowiedzi na rosyjskie groźby wobec Ukrainy" - powiedział Price podczas telefonicznej konferencji prasowej.

Rzecznik odniósł się w ten sposób do zaplanowanego na przyszły tydzień głosowania w Senacie USA nad projektem ustawy, zgłoszonej przez Republikanina Teda Cruza. Projekt zakłada objęcie sankcjami gazociągu Nord Stream 2 w ciągu 15 dni od uchwalenia ustawy.

Głosowanie było rezultatem porozumienia w Senacie między obiema partiami. W zamian za dopuszczenie projektu pod głosowanie, Cruz wycofował swój sprzeciw wobec kilkudziesięciu nominatów prezydenta Joe Bidena na stanowiska dyplomatyczne, w tym kandydatury Marka Brzezinskiego na ambasadora w Warszawie.

Reklama

Według źródła PAP w Senacie, los projektu jest wysoce niepewny. Część Demokratów, jak senator Jeanne Shaheen, którzy wcześniej popierali nałożenie dodatkowych sankcji, teraz sygnalizuje sprzeciw, argumentując, że podjęcie takiego kroku w czasie dyplomatycznych rozmów z Rosją może je zakłócić.

"Szczerze mówiąc, w tej chwili trudno powiedzieć, czy uda się to przegłosować. Będziemy mieć lepszy obraz sytuacji w najbliższych dniach" - powiedział rozmówca PAP.

Nawet jeśli projekt przejdzie w Senacie - potrzeba do tego 60 głosów, w tym co najmniej 10 Demokratów - musi jeszcze zostać przegłosowany w Izbie Reprezentantów. Według źródeł PAP w Izbie, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest zamrożenie projektu ze względu na presję administracji Bidena.

Dokładna data głosowania w Senacie nie została jeszcze ustalona, choć ma ono nastąpić najpóźniej 14 stycznia.

W środę sekretarz stanu USA Antony Blinken zapowiedział po spotkaniu z szefową niemieckiej dyplomacji Annaleną Baerbock, że gazociąg - który jest zbudowany, ale czeka go wielomiesięczny proces certyfikacji i zatwierdzania przez organy UE - nie zostanie uruchomiony, jeśli Rosja zdecyduje się na wznowienie agresji przeciwko Ukrainie.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)