Zaczęło się od tego, że wiceminister spraw wewnętrznych Ukrainy Ołeksandr Hohiłaszwili obrzucił mięsem policjantów, którzy chcieli skontrolować jego auto. Skończyło na jednej z większych afer ostatnich lat, gdy dziennikarze zaczęli się przyglądać anonimowemu dotąd urzędnikowi.
Absurd goni w niej absurd i zapewne Hohiłaszwili nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Już teraz można stwierdzić, że skandal obnażył słabość ukraińskiego państwa.
8 grudnia samochód wiceministra został zatrzymany pod Kramatorskiem. To kontrolowana przez władze część obwodu donieckiego. Wojskowe albo policyjne punkty kontrolne stoją tam na wjazdach do miast i prowadzą wyrywkowe kontrole. Hohiłaszwilemu się to nie spodobało. – Poznajesz mnie czy nie? – zapytał. – Nie – brzmiała odpowiedź. – No to chu…o, że kierownictwa, k…, nie poznajesz. Zastępca ministra spraw wewnętrznych. Teraz rozumiesz? Jest tylko jeden wiceminister z taką mordą, jak moja – perorował. – Miło mi poznać, odtąd będę wiedział – odpowiedział policjant, delikatnie podśmiewując się z Hohiłaszwilego, czego ten chyba nie rozumiał. Policjanci mimo gróźb zemsty zachowali zimną krew podczas interwencji, a następnie zadbali, żeby nagranie zdarzenia wypłynęło do internetu. Oburzył się prezydent, Hohiłaszwili 13 grudnia stracił stanowisko. Koniec problemów? Dopiero początek!
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.