Reklama

Rzecznik, który wypowiadał się w telewizji państwowej Rossija 1 na temat rozmowy prezydentów sprzed kilku dni, relacjonował, że Putin przekonywał Bidena, iż wojska Rosji rozlokowane na jej terytorium nikomu nie zagrażają.

"Biden mówił, że jeśli dojdzie do inwazji na Ukrainę (...), to Rosja znajdzie się w izolacji finansowej, itd., itp." - mówił Pieskow. Przedstawiciel Kremla określił przy tym potencjalną inwazję jako "efemeryczną" i dodał, że "widocznie Amerykanie sami już uwierzyli, że chodzi nie o wrzutkę informacyjną, a że jest to prawda".

Pieskow przyznał, że "nadzwyczaj poważną rozbieżnością" między Rosją i USA pozostają kwestie, które Moskwa określa jako "czerwone linie", czyli granice, których przekroczenie uzna za niedopuszczalne. Putin mówił wcześniej, że taką kwestią jest rozmieszczenie na terytorium Ukrainy infrastruktury NATO.

Rzecznik Kremla oświadczył też w niedzielę, że trwa "podkręcanie napięcia informacyjnego" wokół ruchów wojsk rosyjskich. "Jest to robione w celu dalszego demonizowania Rosji" - oznajmił.

Zaznaczył jednocześnie, że wszelkie sankcje wobec Rosji miałyby też skutki dla ich inicjatorów. "Wszyscy na świecie zdają sobie sprawę, że nie można wprowadzać sankcji wobec Rosji i samemu nie ucierpieć" - ocenił rzecznik Kremla.

Pieskow powiedział również, że na razie jest zbyt wcześnie, by mówić o osobistym spotkaniu Putina i Bidena.

Prezydenci Rosji i USA przeprowadzili szczyt 7 grudnia w formacie wideokonferencji; Biden łączył się z Waszyngtonu, a Putin - ze swej rezydencji w Soczi.