Plan ma zakładać - wedle zapowiedzi prezydenta - zwiększenie odsetka zaszczepionych, podawanie dawek przypominających i dokładniejsze testowanie. Zakazane jest natomiast słowo „lockdown”. - Absolutnie nie idziemy w tym kierunku - powiedział w ubiegłym tygodniu Jeffrey Zients, koordynator Białego Domu ds. walki z pandemią COVID-19.
Ostrożność wobec obostrzeń bierze się nie tylko stąd, że prezydent ma w ich sprawie niewiele do powiedzenia (restrykcje leżą w gestii władz stanowych), ale też przez wzgląd na silny sprzeciw wobec nich w USA. Dla przykładu jeszcze w lutym stanowa legislatura w Dakocie Północnej przyjęła prawo zakazujące wprowadzania przez lokalne władze obowiązku noszenia maseczek; później podobne przepisy wprowadziła Montana. Parę miesięcy temu zaś gubernatorzy Teksasu i Florydy - Gregg Abbott i Ron DeSantis - wypowiedzieli wojnę wymogom noszenia maseczek w szkołach.