Fiasko protestu nauczką dla białoruskiej opozycji

Swiatłana Cichanouska (tutaj podczas manifestacji pod Parlamentem Europejskim w Brukseli) zdystansowała się od protestu robotników
Swiatłana Cichanouska (tutaj podczas manifestacji pod Parlamentem Europejskim w Brukseli) zdystansowała się od protestu robotnikówEPA/PAP
3 listopada 2021

Inicjatywa części przeciwników Łukaszenki, by zorganizować 1 listopada bezterminowy strajk generalny, spaliła na panewce.

Niepowodzenie promowanego przez część białoruskiej opozycji strajku robotniczego prowadzi do dwóch wniosków. Po pierwsze, choć nastroje antyrządowe wciąż są na Białorusi powszechne, ludzie ze względu na rekordowo wysoki poziom represji schowali je w domowym zaciszu. Po drugie, ujawnianie różnic zdań między przeciwnikami Alaksandra Łukaszenki dodatkowo zniechęca białoruskie społeczeństwo do podejmowania ryzyka.

Przygotowania do strajku trwały od 30 sierpnia. Wówczas Siarhiej Dyleuski, lider Białoruskiego Zjednoczenia Robotników (BAR), członek prezydium Rady Koordynacyjnej przy Swiatłanie Cichanouskiej, ogłosił stan przedstrajkowy i zagroził, że jeśli władze nie zaczną rozmawiać z opozycją, robotnicy przestaną przychodzić do pracy. Ponieważ Łukaszenka nie odpowiedział na te wezwania, Dyleuski, który przed ubiegłorocznymi protestami pracował jako inżynier w produkujących maszyny rolnicze zakładach MTZ, ogłosił rozpoczęcie strajku na 1 listopada. Protest miał się jednak odróżniać od robotniczych wystąpień z lata 2020 r., gdy pracownicy wychodzili na wiece z politycznymi hasłami na transparentach.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.