Stany Zjednoczone konsekwentnie wycofują wojska z Bliskiego Wschodu. Podczas niedawnego spotkania z premierem Iraku Mustafą al-Kazimim prezydent Joe Biden potwierdził, że Amerykanie opuszczą ten kraj do końca roku. Na miejscu pozostaną wyłącznie doradcy i szkoleniowcy. To kolejny krok po decyzji o wyjeździe z Afganistanu i wycofaniu setek żołnierzy rozmieszczonych w takich krajach, jak Jordania czy Kuwejt.
Amerykański magazyn „Foreign Policy” pisze, że wysiłki Bidena zmierzające do ograniczenia zaangażowania w tym regionie przypominają działania jego poprzedników. Próbując wycofać się z Bliskiego Wschodu i koncentrować na łatwiejszych do opanowania zagrożeniach w innych częściach świata, mieli jedynie sytuację pogarszać. Tak dzieje się już w przypadku Afganistanu. Odkąd amerykańscy żołnierze zaczęli go opuszczać, w kraju doszło do całkowitej destabilizacji i przejęcia kontroli nad większością prowincji przez talibów.