Szefowa rządu zaznaczyła, że nie będzie to „murowana, czy żelazna ściana”. „Mówimy tu o barierze harmonijkowej, jaką wykorzystuje w swych celach wojsko” – powiedziała Szimonyte. Podkreśliła, że ma to być wyraźny sygnał dla organizatorów nielegalnej migracji.

Zaznaczyła, że narastający proces nielegalnej migracji Wilno „postrzega jako hybrydową agresję (Białorusi) skierowaną nie tylko przeciwko Litwie, ale całej Unii Europejskiej” i że jest to reakcja na pryncypialne stanowisko, jakie zajęła UE, w tym Litwa, po sfałszowaniu wyników wyborów prezydenckich na Białorusi i represjach wobec społeczeństwa obywatelskiego w tym kraju.

„Warunki do przekroczenia granicy są tworzone świadomie (…) w celu wyrządzenia szkody naszemu państwu, destabilizacji sytuacji” – podkreśliła.

W ocenie premier, sytuacja staje się szczególnie wrażliwa w obliczu zbliżających się rosyjskich manewrów wojskowych Zapad. „Jest to dodatkowy kontekst, o którym należy pamiętać” – wskazała szefowa litewskiego rządu.

Premier zapowiedziała, że w przyszłym tygodniu uda się do Grecji, by zapoznać się z greckimi doświadczeniami panowania nad przepływem migrantów.

W tym roku na Litwę z Białorusi próbowało nielegalnie przedostać się ponad 1 400 osób. Liczba ta jest prawie 18-krotnie wyższa niż w całym 2020 roku. W ubiegłym roku zatrzymano 81 nielegalnych migrantów.

Wśród zatrzymanych są też obywatele Iranu, Syrii, Białorusi, Rosji, Gwinei, Turcji, Si Lanki oraz krajów Afryki.

Problem nasilił się w ostatnich miesiącach. Władze Litwy niejednokrotnie wyrażały opinię, że jest to zorganizowany biznes, w który zamieszani są białoruscy urzędnicy i funkcjonariusze.