Zostali oni oskarżeni z trzech artykułów kodeksu karnego, w tym o „spisek w celu przejęcia władzy niekonstytucyjnymi środkami”. Wcześniej informowano, że Kalesnikawej zarzucono także wezwania do działań przeciwko bezpieczeństwu państwa i utworzenie organizacji ekstremistycznej. Grozi za to kara do 12 lat więzienia.

Według prokuratury oboje „podawali się za przedstawicieli zdecydowanej większości obywateli Białorusi”, i twierdzili m.in., że w wyborach prezydenckich w sierpniu 2020 r. zwyciężyła kandydatka opozycji Swiatłana Cichanouska, a także apelowali o strajki w państwowych przedsiębiorstwach i uznanie wyborów za nieważne.

Kalesnikawa i Znak zostali zatrzymani na początku września 2020 r. Kalesnikawą próbowano zmusić do opuszczenia kraju, wywożąc na granicę z Ukrainą, jednak – według świadków – na granicy kobieta podarła swój paszport.

Reklama

Kalesnikawa i Znak byli pracownikami sztabu Wiktara Babaryki, byłego bankiera, który zamierzał wystartować w wyborach prezydenckich w zeszłym roku, ale w czerwcu ubiegłego roku został oskarżony o malwersacje finansowe i od tego czasu przebywa w areszcie. Oboje dołączyli potem do ekipy Cichanouskiej, a po jej przymusowej emigracji weszli w skład prezydium opozycyjnej Rady Koordynacyjnej.

W czwartek w Homlu za zamkniętymi drzwiami rozpoczął się proces męża Cichanouskiej, opozycyjnego blogera Siarhieja Cichanouskiego oraz pięciu innych opozycjonistów, w tym Ihara Łosika i Mikałaja Statkiewicza. Cichanouski jest oskarżony z czterech artykułów: o organizację masowych zamieszek, organizację lub przygotowanie działań poważnie naruszających porządek publiczny, wzniecanie nienawiści społecznej i utrudnianie pracy Centralnej Komisji Wyborczej.