Reklama
Brzoskwiniowy Stan jest jedynym w całych USA, oprócz Luizjany, gdzie do zwycięstwa potrzeba więcej niż połowy oddanych głosów. Dlatego gdy 3 listopada żaden z kandydatów nie przekroczył progu 50 proc., po dwóch finalistów z każdej partii awansowało do dogrywki. O wakujące mandaty powalczą w dwóch oddzielnych głosowaniach.
Wybory w Georgii śledzić będzie cała Ameryka, bo od tych wyników zależy, która partia będzie mieć większość w Senacie. Na razie demokraci mają w nim 48 mandatów, a republikanie 50. Jeżeli lewicy uda się wygrać w obydwu wyścigach, w izbie będzie remis – 50 do 50. W takich sytuacjach głos decydujący należy do wiceprezydenta, który na mocy konstytucji jest przewodniczącym Senatu. Po 20 stycznia zostanie nim Kamala Harris. Pod jej przywództwem demokraci obejmą też stanowiska przewodniczących wszystkich senackich komisji.
O ile wiceprezydent raczej rzadko musi przełamywać remisy, to w ostatnich latach zdarzało się tak czasem, i to w bardzo ważnych sprawach. Jak prawie cztery lata temu, kiedy Mike Pence oddał decydujący głos za kandydaturą Betsy DeVos na stanowisko ministra edukacji w rządzie Donalda Trumpa.
Dla republikanów Senat to ostatni bastion władzy w Waszyngtonie
Obydwie partie walczą o Georgię zaciekle, bo wynik tamtejszego głosowania ustawi amerykańską politykę na dwa lata, aż do następnych wyborów do Kongresu. Bidenowi marzy się większość, bo wówczas będzie mieć to, co Amerykanie nazywają „easy pass”, czyli łatwym przejściem. Kandydaci na jego ministrów, ambasadorów, szefów agencji federalnych, sędziów oraz umowy międzynarodowe i budżetowe będą po prostu zatwierdzane w wersji, jaką zaproponuje Biały Dom. Republikanie z kolei, zważywszy, że decydująca o tym, jak i na co wydawać pieniądze, Izba Reprezentantów jest w rękach demokratów, walczą o Senat jako ostatni bastion ich władzy w Waszyngtonie, który może recenzować i korygować pomysły 46. prezydenta USA. A że ze względu na pandemię koronawirusa i wynikający z niej kryzys gospodarczy Ameryka znalazła się w historycznie trudnej sytuacji, w pierwszych tygodniach prezydentury Bidena na forum obu izb Kongresu będą podejmowane decyzje, które mogą na lata ukształtować amerykański system społeczny. Mowa jest tu m.in. o umorzeniu długów studenckich milionom Amerykanów, podniesieniu stawki podatkowej z 37 do 39,6 proc. dla osób zarabiających powyżej 400 tys. dol. rocznie oraz potencjalnych sankcjach na Rosję i Chiny.
Wygląda na to, że walka o mandaty będzie w Georgii wyrównana. W minionych wyborach prezydenckich Joe Biden pokonał tu Donalda Trumpa różnicą 14 tys. głosów, co przy 5 mln oddanych dało przewagę zaledwie 0,24 proc. Dlatego również 5 stycznia wszyscy spodziewają się, że wyniki konkurentów będą zbliżone.
O pierwszy mandat rywalizują urzędujący republikanin David Perdue, na którego wedle średniej z sondaży przeprowadzonych po 3 listopada chce głosować 47,9 proc., a na jego demokratycznego rywala, 33-letniego byłego dziennikarza śledczego i nadzieję nowego pokolenia lewicy, Jona Ossoffa – 47,8 proc. Ta kampania koncentruje się wokół senackiego dorobku Perdue, który głosował za surową dyscypliną fiskalną i sprzeciwiał się nadmiernym zasiłkom dla ofiar COVID-19, oraz na rasistowskich wystąpieniach na wiecach, kiedy m.in. przedrzeźniał Kamalę Harris. A trzeba pamiętać, że Afroamerykanie stanowią 28,6 proc. populacji Georgii. Tylko w trzech stanach mieszka ich więcej.
W drugim wyścigu bój toczą republikańska senatorka Kelly Loeffler z Raphaelem Warnockiem, czarnoskórym pastorem z Ebenezer Baptist Church, w którym kiedyś rezydował Martin Luther King. Kampania między kandydatami sprowadza się głównie do wymiany ciosów w sprawie tego, jak i czy w ogóle zreformować policję, za sprawą której regularnie dochodzi do rasistowskich incydentów, a także do niejasności co do tego, czy senator Loeffler po briefingu z agentami służb specjalnych na temat potencjalnych skutków pandemii na początku roku wykorzystała tajemnice państwowe do sprzedaży i kupna akcji. Wedle średniej z badań opinii publicznej Warnock prowadzi 1 pkt proc. – 48,3 do 47,3.
W kampanię angażuje się Donald Trump, ale Perdue i Loeffler są zakładnikami jego polityki. Urzędujący prezydent testuje, czy są bardziej lojalni wobec niego czy republikańskiego establishmentu z Georgii, w tym gubernatora Briana Kempa, który uznał zwycięstwo Bidena i złożył podpis pod certyfikacją wyników wyborów prezydenckich.
fot. CJ Gunther/EPA/PAP
Zwycięstwo kandydatów demokratycznych znacznie ułatwi prezydentowi Bidenowi rządzenie