„Domaganie się przez prezydenta Trumpa, aby Dania przekazała Grenlandię Stanom Zjednoczonym pod groźbą wojny handlowej i ewentualnej akcji militarnej, stawia Europę przed czymś nie do pomyślenia: jej główny sojusznik od ponad 70 lat stał się jednym z jej najpilniejszych zagrożeń” - podkreśliła gazeta.

Według „WSJ” nawet jeśli uda się osiągnąć kompromis w sprawie Grenlandii, w Europie szerzy się przekonanie, że relacje znane jako „Zachód” już nigdy nie będą takie same. Napięcia z USA uświadomiły wielu Europejczykom, że te stosunki stały się „toksyczne” - ocenił dziennik.

Europejscy dyplomaci mówią, że stosunki z Białym Domem przekształcają się w czysto transakcyjne. Zaznaczają, że w sprawie Grenlandii można by wypracować kreatywne rozwiązania, lecz jest to obecnie niemożliwe, biorąc pod uwagę groźby Trumpa. Dodają, że unikanie konfrontacji z nim już nie działa, dlatego konieczny jest pewien sprzeciw ze strony Europy.

Gazeta zwróciła uwagę, że napięcia między USA a Europą mogą też wpłynąć na ukraińskie szanse przetrwania rosyjskiej inwazji. Stany Zjednoczone znacząco ograniczyły pomoc dla Kijowa od czasu powrotu Trumpa do Białego Domu, ale nadal dostarczają Ukraińcom kluczowe informacje wywiadowcze, a także część zaopatrzenia wojskowego.

Europejscy dyplomaci obawiają się, że Trump może zagrozić całkowitym odwróceniem się od Ukrainy, aby wywrzeć presję na Europę w sprawie Grenlandii. Według nich od czasu eskalacji gróźb Trumpa wokół Grenlandii w ostatnich tygodniach nie poczyniono praktycznie żadnych postępów, jeśli chodzi o ustalanie roli USA w gwarancjach bezpieczeństwa dla Ukrainy. Trump po raz kolejny obwinia Ukrainę o blokowanie jego wysiłków na rzecz zakończenia wojny. Ze wzrostu napięcia transatlantyckiego musi się cieszyć natomiast Moskwa - zaznaczają rozmówcy dziennika.

Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)

ndz/ sp/