- Korea Północna strąca drona z Seulu
- Zdjęcia szczątków drona i groźby dla Korei Południowej
- Korea Południowa stanowczo zaprzecza i proponuje wspólne śledztwo w sprawie drona
- Eksperci: to raczej dron cywilny niż wojskowy
- Kryzys w strategicznym momencie
Korea Północna strąca drona z Seulu
Pjongjang ogłosił, że na początku stycznia jego wojsko zestrzeliło drona, który miał wtargnąć w północnokoreańską przestrzeń powietrzną i prowadzić działania rozpoznawcze. Reżim określił to jako akt szpiegostwa i zagroził, że Seul „poniesie poważne konsekwencje”.
Zdjęcia szczątków drona i groźby dla Korei Południowej
Państwowe media opublikowały zdjęcia fragmentów drona znalezionych w pobliżu Kaesongu. Korea Północna nazwała Południe „najbardziej wrogim przeciwnikiem” i oskarżyła je o fotografowanie strategicznych obiektów wojskowych.
Korea Południowa stanowczo zaprzecza i proponuje wspólne śledztwo w sprawie drona
Prezydent Korei Południowej Li Dze Mjung zwołał nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa. Minister obrony An Gju Bak podkreślił, że południowokoreańskie wojsko nie korzysta z tego typu dronów i zaproponował przeprowadzenie wspólnego dochodzenia w celu wyjaśnienia sytuacji.
Eksperci: to raczej dron cywilny niż wojskowy
Analitycy wskazują, że sprzęt pokazany przez Pjongjang przypomina tani dron cywilny wymagający ręcznego odzyskiwania danych, co – ich zdaniem – czyni go niepraktycznym narzędziem wywiadowczym.
Kryzys w strategicznym momencie
Incydent wybucha tuż przed ważnym zjazdem partii rządzącej w Pjongjangu. Jak podają media, jest pierwszym poważnym napięciem w stosunkach międzykoreańskich od objęcia władzy w Seulu przez prezydenta Li, który deklarował politykę deeskalacji.
Tło sprawy: były prezydent i prowokacyjne drony
Dodatkowo w Korei Południowej trwa śledztwo wobec byłego prezydenta Jun Suk Jeola, podejrzanego o zlecanie prowokacyjnych lotów dronów nad Pjongjangiem w 2024 roku. Zdaniem ekspertów, mogło to służyć jako pretekst do wprowadzenia stanu nadzwyczajnego.