Naruszenie przestrzeni powietrznej Polski i Rumunii przez rosyjskie drony wpisuje się w podejmowane od dawna próby zdestabilizowania naszych społeczeństw; Władimir Putin „testuje granice, sabotuje, szpieguje, morduje”, aby wywołać niepewność - powiedział w Bundestagu kanclerz Niemiec Friedrich Merz.
Szef niemieckiego rządu w przemówieniu zaznaczył w poniedziałek, że Rosja chce od dawna zdestabilizować Niemcy i Europę. „Ale nie pozwolimy na to – ani z zewnątrz, ani wewnątrz” - zapewnił.
Zdaniem kanclerza w sytuacji nasilonego zagrożenia ze strony Rosji Niemcy muszą wzmocnić zdolności obronne, w tym Bundeswehry. Dodał też, że jego kraj jest świadomy swojej odpowiedzialności za pokój w Europie.
Merz podkreślił też, że ewentualne porozumienie w sprawie zakończenia wojny w Ukrainie nie może zostać zawarte kosztem suwerenności politycznej i integralności terytorialnej rządu w Kijowie. „Pokój narzucony, pokój bez wolności, zachęciłby Putina do poszukiwania kolejnego celu” – ocenił.
W nocy z 9 na 10 września polskie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że w trakcie nocnego ataku Rosji na Ukrainę polska przestrzeń powietrzna została wielokrotnie naruszona przez drony. „To akt agresji, który stworzył realne zagrożenie dla bezpieczeństwa naszych obywateli” - podkreślono.
Drony, które stanowiły bezpośrednie zagrożenie, zostały zestrzelone przez polskie i sojusznicze lotnictwo.
W reakcji na wtargnięcie rosyjskich dronów do Polski rząd Niemiec rozszerzył misję monitorowania polskiej przestrzeni powietrznej, zwiększając z dwóch do czterech liczbę patrolujących myśliwców Eurofighter. Ponadto ich misja, dotychczas planowana do 30 września, została przedłużona do 31 grudnia.
Z Berlina Iwona Weidmann (PAP)
ipa/ akl/
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu