Każdy z kandydatów na prezydenta za wszelką cenę stara się nas przekonać, że to akurat on najlepiej zapewni nam bezpieczeństwo. Hasło to stało się już niemal symbolem trwającej kampanii. Skąd zatem nagle takie zainteresowanie bezpieczeństwem i co się za tym kryje? Odpowiedzi udziela politolog, prof. Rafał Chwedoruk, który widzi w tym pewną zasługę Donalda Trumpa.
Jednym z głównych tematów obecnej kampanii wyborczej jest bezpieczeństwo. Czyżby kandydaci wyczuli, że właśnie ten temat może dać im zwycięstwo?
Skoro wszyscy o tym mówią, to nie jest gamechanger, tylko banał. To tak jak z ekologią. Do pewnego momentu to był bardzo istotny czynnik, ale nagle wszyscy stali się po trosze ekologami, więc się zbanalizował. Analogicznie jest z bezpieczeństwem. Najwyraźniej jest tak, że wszystkie badania, którymi w ostatnich latach dysponują sztaby, wskazują, że wyborcy wartościują pozytywnie pojęcie bezpieczeństwa w różnych merytorycznych wariantach tego słowa. To może być bezpieczeństwo wewnętrzne, międzynarodowe, ekonomiczne. A skoro mają informacje, że ludzie patrzą na to pojęcie pozytywnie, to specjaliści od marketingu, który zastąpił idee polityczne, mówią politykom, że muszą do znudzenia używać tego pojęcia jako akceptowanego przez wyborców. I to nie tylko przez własnych.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.