Lenistwo w służbie kapitalizmu

Nuda. Lenistwo
Nuda. LenistwoShutterstock
21 października 2024

Mimo że przeznaczamy coraz więcej czasu na rozrywkę, poczucie, że jesteśmy zarobieni po kokardę, rośnie. Dlatego powinniśmy nauczyć się stawiania granicy, poza którą nie musimy robić rzeczy z określonego powodu.

Nadszedł moment na rewolucję w myśleniu o zysku – głównym bodźcu napędzającym gospodarkę. Oto żyjemy w czasach pełnych sprzeczności. Mamy coraz więcej, lecz coraz częściej odczuwamy pustkę (pisałem o tym w tekście „Zapobiec rozpaczy”, DGP 49/2023). Boimy się, że sztuczna inteligencja odbierze nam pracę (o tym w „To wciąż tylko narzędzie”, DGP 64/2023), a jednocześnie walczymy o krótszy tydzień pracy (tekst „Podziękuj Fordowi”, DGP 44/2023). Plączą się w nas niespójne ambicje i buzują zmienne emocje, z którymi nie umiemy sobie poradzić. To poletko dla hochsztaplerów sprzedających łatwe recepty: coachów, Mentzenów i Zandbergów, identyfikujących po swojemu wrogów „normalności”.

Można odnieść wrażenie, że cywilizacja wchodzi w tragikomiczny kryzys. Erich Fromm w książce „Mieć czy być” pisał o ślepej uliczce posiadania, przeciwstawiając je głębi relacji międzyludzkich. Dotykał prawdy, ale nie sięgał wystarczająco daleko. Znajdujemy się nie w kryzysie, lecz w momencie dostosowania do zmian, które sami sprowokowaliśmy. Zmian błogosławionych, o ile je zrozumiemy i we właściwy sposób zinter nalizujemy. Co więc jest największym wyzwaniem współczesności?

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.