Tak PiS chce przejąć stery Europy. „To jest bardzo niebezpieczne”

Mateusz Morawiecki, Izabela Kloc, Jadwiga Wiśniewska, Mariusz Wielkopolan
Mysłowice, 03.06.2024. Kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego 2024. Wiceprezes PiS Mateusz Morawiecki (2P), europosłanki Izabela Kloc (L) i Jadwiga Wiśniewska (P) oraz przewodniczący Rady Miasta Mysłowice Mariusz Wielkopolan (2L) podczas briefingu prasowego i spotkania z miszkańcami w Parku Zamkowym w Mysłowicach, 3 bm. To jeden z punktów wizyty polityków Prawa i Sprawiedliwości w woj. śląskim pn. "Śląsk jest piękny". (jm) PAP/Jarek PraszkiewiczPAP / Jarek Praszkiewicz
4 czerwca 2024

Do prawdziwego trzęsienia ziemi w europejskiej polityce może dojść po niedzielnych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Szansę znalezienia się u sterów Europy dostrzegli już politycy PiS, a wyraził to wprost były premier, Mateusz Morawiecki. I gdy część europosłów KO bagatelizuje europejski skręt na prawo, inni patrzą z niepokojem na możliwe zmiany. - Ich naprawdę może być więcej – nie bez obaw mówi Gazecie Prawnej europosłanka Róża Thun.

Od wielu miesięcy z krajów takich jak Francja, Włochy, czy Szwecja dochodzą jasne sygnały, że tamtejsze społeczeństwa coraz bardziej łagodnym okiem spoglądają w stronę partii prawicowych i konserwatywnych, a prawdziwym sprawdzianem ich siły będzie najbliższa niedziela. Szansę na zmianę trendu dostrzegł już były premier, Mateusz Morawiecki.

Wybory do PE. W PiS marzą o wpływie na Komisję Europejską

Spotykając się z wyborcami w Chorzowie, Mateusz Morawiecki oczywiście zaapelował o poparcie dla kandydatów Prawa i Sprawiedliwości oraz wyraził nadzieję, że w Europie może dojść do wielkiej zmiany. Ocenił, iż grupa polityczna, w skład której w PE wchodzi PiS, ma szansę współtworzyć przyszłą Komisję Europejską.

- Mamy na to szansę, ale musimy mieć bardzo silną reprezentację PiS w PE – przekonywał premier Morawiecki.

I choć wydawać się może, że są to jedynie życzenia jednego polityka, również jego partyjni koledzy, ubiegający się o mandaty europosłów, widzą w polityce europejskiej pewną zmianę.

-Ugrupowania konserwatywne, które ja określam jako zdroworozsądkowe, zyskują poparcie praktycznie we wszystkich państwach członkowskich i jest to wyraźnie odnotowywalne. Myślę, że w Europie widać zmęczenie tym liberalnym nurtem, bo tam w zasadzie wszyscy mają takie same poglądy. Czy to jest EPP, które już dawno wykreśliło ze swojej nazwy słowo „chadecja”, czy to socjaldemokraci, czy liberałowie z nazwy – wszyscy prezentują te same poglądy i niewiele się różnią – ocenia w rozmowie z Gazetą Prawną prof. Karol Karski, europoseł PiS.

Jego zdaniem za taki zwrot na prawą burtę odpowiada dotychczasowa polityka Unii Europejskiej, a szczególnie promowanie rozwiązań, których wady mieszkańcy różnych krajów widzą na co dzień. Jednym tchem wymienia pakt migracyjny oraz coraz bardziej powszechną na Zachodzie poprawność polityczną.

- Widać fałsz, który irytuje ludzi. Ludzie boją się, choć często tego nie nie wypowiadają głośno wprost, bo w wielu krajach poprawność polityczna została przeniesiona do kodeksów karnych, więc można ponieść różnego rodzaju odpowiedzialność. Więc ludzie tego nie mówią głośno, ale odreagowują w kolejnych wyborach. I na to też trzeba wziąć poprawkę, że to może być o wiele silniejsze, niż to się wydaje - wyjaśnia Karol Karski.

Oskarżają PiS o prorosyjskość. I to nie tylko w Polsce

W PiS mają nadzieję, że jeśli różne prawicowe ugrupowania zdobędą wpływ na kształtowanie europejskiej polityki, wówczas będzie można zatrzymać część procesów, które już się rozpoczęły. Jednak gdy w PiS są pełni nadziei, ich najwięksi polityczni konkurenci nie wierzą, aby doszło do aż takiego zwrotu w myśleniu Europejczyków. Zdaniem europosła KO, Andrzeja Halickiego, nie ma możliwości, aby partie prawicowe miały szansę na objęcie kierownictwa w UE, ale za to widzi on inne ciekawe zjawisko, które dla samego PiS może okazać się bardzo niekorzystne.

- Ja widzę co innego, jak choćby taki komunikat, który wydała Giorgia Meloni, że sojusz z Victorem Orbanem, czy siłami prorosyjskimi, a Prawo i Sprawiedliwość ich zdaniem do nich należy, to jest powód do tego, aby wyeliminować takie ugrupowania ze swojego grona. Tak, jak zrobiła to Marine Le Pen z AfD. One będą na marginesie polityki, a do nich zaliczany jest PiS z takim liderem jak Morawiecki – mówi GP poseł Halicki.

Jest on jednocześnie przekonany, że w Europie widać chęć zbudowania silnego centrum, a w zmianie nastrojów europejskich społeczeństw upatruje szansy dla swojej politycznej rodziny, czyli dla Europejskiej Partii Ludowej.

- Jest chęć zbudowania silnego środka, a jeśli już mówimy o prawicy, to o centroprawicy, a ta jest oparta o Europejską Partię Ludową, a nie o nacjonalistów, tych, którzy stanowią siły antyeuropejskie. One będą na marginesie bardziej, niż poprzednio – z przekonaniem mówi Andrzej Halicki.

Wybory do Parlamentu Europejskiego. „Ich naprawdę może być więcej”

Tak wielkiego optymizmu nie widać jednak wśród reprezentantów innych środowisk politycznych, a w ocenie europosłanki Róży Thun, nie ma co zaklinać rzeczywistości, bowiem wyraźnie widać, że Europa się zmienia.

- Trzeba przyznać, że sondaże dla partii populistycznych są dosyć wysokie i we Włoszech, i we Francji i w Polsce, więc to nie jest wykluczone, że ich może być trochę więcej, niż dotychczas. I trzeba przyznać, że jest dobry czas dla populistów i to jest bardzo niebezpieczne – mówi Róża Thun.

Nie obawia się ona jednak, aby ta prawicowa, czy jak ją określa europosłanka – populistyczna - większość, miała wpływ na tworzenie przyszłej Komisji Europejskiej. Dodatkowo ma nadzieję, że środowiska te są wewnętrznie tak podzielone, iż nie będą w stanie stworzyć jednej, spójnej całości.

-To nie są ludzie do budowania i to jest dla nich charakterystyczne, ale są świetni aby razem krzyczeć, walić pięścią w stół. Oni zawsze się między sobą spierają i to jest też charakterystyczne. Jeszcze Salvini próbował robić taką koalicję, a chodziło mu o to, aby się dzielić uchodźcami. Zaprosił do tego Orbana i PiS, ale interesy mieli sprzeczne, bo on chciał się dzielić, a my nie chcieliśmy wpuszczać – wspomina Róża Thun.

O tym, kto ma rację, zdecydujemy już w najbliższą niedzielę, 9 czerwca, w trakcie wyborów do Parlamentu Europejskiego.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.