Prawo i Sprawiedliwość znalazło sposób na to, by jeśli nie sparaliżować, to przynajmniej znacząco utrudnić prace komisji śledczej ds. Pegasusa. Z pomocą przyszedł TK, który na wniosek PiS nakazał wstrzymanie jej prac. Choć komisja nie zamierza zastosować się do postanowienia Trybunału, to z PiS już płyną sygnały, że jego przedstawiciele nie będą stawiać się w charakterze świadków.
Powołana w styczniu komisja śledcza bada legalność i celowość zakupu izraelskiego oprogramowania Pegasus oraz jego wykorzystywania. Do tej pory spotkała się dziewięć razy i przesłuchała siedmiu świadków, w tym prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Równolegle śledztwo w sprawie wykorzystywania Pegasusa prowadzi Prokuratura Krajowa. W połowie kwietnia rozpoczęła wysyłanie wezwań do osób, co do których ma przypuszczenia, że mogli być inwigilowani Pegasusem. Wśród nich są m.in. czołowi politycy PiS: Marek Suski, Ryszard Terlecki, Marek Kuchciński i Krzysztof Sobolewski.
Doniesienia medialne, potwierdzone później przez prokuraturę, wywołały burzę w Prawie i Sprawiedliwości, bo okazało się, że nadzorowane przez ministrów: Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika służby używały szpiegowskiego systemu nie tylko wobec polityków opozycji (Krzysztofa Brejzy, Romana Giertycha czy Michała Kołodziejczaka), ale nawet bliskich współpracowników prezesa Kaczyńskiego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.