Wejście w europejski projekt obrony powietrznej, o którym mówi Donald Tusk, nie rodzi pytań jedynie o jakość ochrony nieba (czym strzelamy do rosyjskich pocisków?). To przede wszystkim kwestia tego, kto konkretnie będzie podejmował decyzje, gdy pociski europejskiej tarczy trzeba będzie odpalić. I jak ten ktoś będzie definiował zagrożenie?
Czy będzie nim pocisk manewrujący, którego trasa lotu jest niejednoznaczna? I gdy nie jest jasne, o kogo chodzi: Ukrainę czy np. Polskę? Czy w takiej sytuacji uwspólnotowiona obrona powietrzna zadziała? Bo przecież nie będzie ona podpięta pod art. 5. Jest raczej czymś na wzór ściślejszej współpracy miłych sobie państw, realizowanej w dobrej wierze.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)