Jacek Protasiewicz, były już wicewojewoda dolnośląski, choć nadal ma szansę na objęcie już za kilka dni mandatu posła, to w Sejmie może natknąć się na kolejny problem. Temu dość rozrywkowemu politykowi trudno może być znaleźć kolegów, którzy przyjęliby go do swego klubu. Czy nawet PSL nie przygarnie swego byłego posła?

Nazwisko Jacka Protasiewicza nie schodzi w ostatnich dniach z ust wielu Polaków, a wszystko za sprawą frywolnego, a niekiedy dość ostrego zachowania polityka, jakiego ten dopuścił się w mediach społecznościowych.

Czy to koniec kariery Jacka Protasiewicza?

W niedzielę, publikując w mediach społecznościowych informacje o tym, jak radośnie i z kim spędza dzień wolny, Jacek Protasiewicz wdał się w awanturę z internautami. W dwuznacznych słowach zaczepiał między innymi Oskara Szafarowicza, młodego działacza PiS, oraz dziennikarza i niektórych polityków. Wprost kpił z wyglądu niektórych z nich oraz robił aluzje do ich nałogów. Po kilkunastu godzinach internetowych awantur na zachowanie Jacka Protasiewicza, wówczas jeszcze wicewojewody dolnośląskiego, uwagę zwróciło Polskie Stronnictwo Ludowe, z którego ramienia polityk ten startował w ostatnich wyborach sejmowych i samorządowych, nie uzyskując jednak mandatów.

„Stanowczo odcinamy się od niestosownych wpisów J. Protasiewicza. Nie ma naszej zgody na działania niezgodne ze standardami etycznymi, jakie stawiamy naszym przedstawicielom w życiu publicznym. W tej sprawie zostaną podjęte odpowiednie kroki” – brzmiało oświadczenie władz PSL.

Protasiewicz traci urząd, ale może zostać posłem

W poniedziałek do akcji wkroczył też premier Donald Tusk, odwołując Protasiewicza ze stanowiska wicewojewody, ale nawet ta decyzja nie zamknęła mu drogi do dalszej kariery politycznej. Szansę na zostanie posłem daje mu jeszcze najbliższa, niedzielna druga tura wyborów samorządowych, w których o urząd prezydenta Wrocławia ubiega się posłanka Izabela Bodnar. Gdyby zwyciężyła, wówczas Protasiewicz objąłby po niej mandat poselski.

Posłanka Izabela Bodnar zaapelowała do Protasiewicza, aby w razie czego ten zrzekł się mandatu i wydawać się może, że cel swój osiągnęła.

„Muszę zająć się sobą i nie zamierzam podejmować ewentualnie przypadającego mi mandatu poselskiego” – napisał w mediach społecznościowych Jacek Protasiewicz.

Kto w Sejmie przygarnie Jacka Protasiewicza

To jednak na razie jedynie deklaracja, a zgodnie z przepisami, nikt nie może zabronić wybranemu posłowi objęcia przysługującego mu mandatu. Oznacza to, że jeśli Jacek Protasiewicz zmieniłby zdanie, to od przyszłego tygodnia ma szansę znaleźć się w składzie polskiego Sejmu.

Jak ustaliła jednak Gazeta Prawna, nawet gdyby Protasiewicz zdecydował się na taki ruch, to w Sejmie ciężko będzie mu znaleźć kolegów, którzy go przygarną do swego grona.

- Wydaje mi się, że w tym przypadku sprawa jest dosyć jasna. Otóż pan Protasiewicz, o ile dobrze pamiętam, był kandydatem zgłoszonym przez Polskie Stronnictwo Ludowe i wydaje mi się, że to ewentualnie jest raczej sprawa naszych przyjaciół. Procedura w tej sprawie zawsze była czytelna i się nie zmieniła, że poseł trafia do tego klubu, który jest klubem formacji, jaka go rekomendowała – rozwiewa szanse Protasiewicza na dołączenie do klubu parlamentarnego Polski 2050 jego szef, poseł Mirosław Suchoń.

Współczucia nie ma też co szukać u swych kolegów z PSL, choć tu wierzą, że Protasiewicz nie trafi jednak do Sejmu.

- Powiem szczerze, że mnie to nie obchodzi. Facet jest niepoważny i tyle. W mojej ocenie mandatu nie obejmie, bo takie zobowiązanie złożył, ale jakby przyszedł do Sejmu, to pewnie będzie posłem niezależnym, bo nie ma sensu brać go do klubu, mimo że myśmy go wcześniej upominali. Absolutnie nie widzę go w szeregach klubu – deklaruje w rozmowie z Gazetą Prawną poseł Marek Sawicki, przewodniczący klubu parlamentarnego PSL.