Pomimo obowiązujących sankcji w Polsce nadal można kupić sklejkę pochodzącą z Rosji. Potwierdzają to wyniki badań, do których dotarliśmy.

Do zakupu sklejki brzozowej sprowadzonej z Kazachstanu doszło w styczniu br. w jednej z firm w województwie pomorskim. Następnie trafiła do niemieckiego laboratorium Agroisolab, które od lat zajmuje się badaniem pochodzenia różnego rodzaju produktów, w tym surowców drzewnych. Wykorzystuje do tego technologię izotopową.

– Zakupiliśmy sklejkę od jednego z większych polskich importerów i przesłaliśmy próbki do analizy. Wyniki, które otrzymaliśmy po trzech tygodniach, potwierdziły nasze zarzuty, wskazując, że drewno na 90–95 proc. pochodziło z Rosji, szczególnie z regionów graniczących z Ukrainą i krajami bałtyckimi – tłumaczy w rozmowie z DGP Jarosław Michniuk, prezes zarządu Paged Morąg, polskiego producenta sklejki, który konkuruje ze sprowadzanym ze Wschodu produktem.

Jak czytamy w raporcie, do badania pobrano łącznie sześć próbek drewna (z warstwy zewnętrznej i wewnętrznej sklejki), a następnie porównano z danymi z bazy referencyjnej. W przypadku pięciu próbek stwierdzono, że drewno pochodzi najpewniej z zachodniej części Rosji. Podkreślono również, iż mało prawdopodobne, by sklejka ta pochodziła z Dalekiego Wschodu lub regionów polarnych. W przypadku jednej próbki wynik nie był jednoznaczny.

Jak wskazuje Michniuk, wyniki nie były dla niego zaskoczeniem. – Nasuwa się jednak pytanie, dlaczego nielegalny proceder wciąż się odbywa, a polscy importerzy nadal nielegalnie sprowadzają sklejkę z Rosji, łamiąc prawo i przyczyniając się do finansowania konfliktu Putina – dodaje.

Lider wciąż nieuchwytny

Sklejkę sprzedała spółka z Pomorza, o której pisaliśmy jesienią („Polskie zagłębie rosyjskiej sklejki”, DGP z 2 listopada 2023 r.). Po wprowadzeniu w 2022 r. przez Brukselę zakazu wwozu do Unii Europejskiej rosyjskiego i białoruskiego drewna spółka wyspecjalizowała się w imporcie sklejki z innych państw, w tym z Kazachstanu. Od początku wiele wskazywało na to, że sklejka „kazachska” jest tylko z nazwy. Dlaczego? W Kazachstanie istnieją co prawda firmy produkujące sklejkę, jest ich jednak niewiele. Wynika to przede wszystkim z uwarunkowań przyrodniczych – lasy zajmują jedynie ok. 5 proc. powierzchni kraju, podczas gdy średnia w Polsce i na świecie to ok. 30 proc.

Przykład sklejki ilustruje szerszy problem omijania sankcji

Już w 2022 r. do Unii Europejskiej trafiło prawie 24 tys. t „kazachskiej” sklejki, z czego ponad połowa do Polski. W 2023 r. import do Unii Europejskiej wzrósł ponad czterokrotnie, a do Polski – niemal sześciokrotnie. W ten sposób staliśmy się bramą dla „kazachskiej” sklejki – w ostatnim kwartale ub.ro. trafiło do nas 78 proc. tego produktu przeznaczonego na unijny rynek.

W Polsce istnieje co najmniej kilkanaście firm, które specjalizują się w sprowadzaniu sklejki z Kazachstanu. Według nieoficjalnych danych, do których dotarliśmy, liderem procederu jest jednak grupa pomorskich spółek. Przed pełnoskalową wojną zaopatrywała się w towar przede wszystkim w Rosji i Białorusi. Po wprowadzeniu sankcji przerzuciła się właśnie na Kazachstan. W 2022 r. grupa miała odpowiadać za ponad 30 proc. importu sklejki z tego kraju, a w 2023 r. – za 22 proc. To właśnie od tej firmy Paged zdecydował się kupić materiał, aby następnie przekazać do testów w niemieckim laboratorium.

Wysłaliśmy do zarządu spółki pytania o to, skąd pozyskują drewno i dlaczego w ich ofercie znalazł się towar mogący pochodzić z Rosji. Do zamknięcia tego wydania nie dostaliśmy odpowiedzi.

Problem jest, rozwiązania brak

Rok przed wybuchem pełnoskalowej wojny w Ukrainie Rosja i Białoruś odpowiadały za niemal 60 proc. polskiego importu sklejki. Z Kazachstanu nie sprowadziliśmy wtedy ani kilograma tego produktu. Po wprowadzeniu sankcji w połowie 2022 r. trend nagle się odwrócił. O to, czy taki stan rzeczy jest niepokojący, pytamy w urzędach i instytucjach kontrolujących bezpośrednio i pośrednio import towarów do Polski lub rynek drewna.

Ministerstwo Finansów zapewnia, że Krajowa Administracja Skarbowa „wykorzystuje wszelkie dostępne instrumenty prawne, w celu właściwego skontrolowania przesyłek, co do których istnieje ryzyko związane z obchodzeniem sankcji”. Co dokładnie? Od 1 lipca 2022 r. do 8 września 2023 r. przeprowadzono 4888 kontroli przed zwolnieniem towaru. „W wyniku podjętych działań kontrolnych stwierdzono nieprawidłowości w stosunku do 61 przesyłek drewna” – wskazuje resort. W 2023 r. podjęto również 25 kontroli postimportowych, czyli już po zwolnieniu towaru. Siedem kontroli zostało już zakończonych, w żadnej nie wykryto nieprawidłowości. Do końca ubiegłego roku nie nałożono również żadnych kar administracyjnych związanych z importem rosyjskiego i białoruskiego drewna.

Branża z takiego stanu rzeczy jest niezadowolona. – Już na początku ubiegłego roku, podczas spotkań z przedstawicielami KAS, resortów finansów oraz klimatu, przekazaliśmy dane laboratorium zdolnego do określenia pochodzenia surowca użytego do produkcji sklejki. Pomimo to nasze działania nie znalazły odzwierciedlenia w wystarczająco szybkich działaniach administracji państwowej przeciwko nieuczciwym importerom – tłumaczy Jarosław Michniuk z Pagedu. MF w odpowiedzi na pytania DGP przyznaje, że w ramach działań pilotażowych w październiku 2023 r. wysłało próbki do niemieckiego laboratorium. „Oczekujemy na wyniki” – wskazuje resort.

W sprawę od wielu miesięcy zaangażowany jest również główny inspektor ochrony środowiska. W jego gestii leży bowiem wykonywanie unijnego rozporządzenia EUTR, a więc przeciwdziałanie handlowi pozyskanym drewnem i produktami pochodzącymi z takiego drewna. – GIOŚ polecił wszystkim wojewódzkim inspektoratom przeprowadzanie pozaplanowych kontroli interwencyjnych (bez uprzedniego zawiadomienia o wszczęciu kontroli), w przypadku gdy podczas analizy danych otrzymanych od KAS [stwierdzone zostanie] ryzyko, iż dany podmiot może wprowadzać na teren UE do obrotu drewno czy produkty z drewna z naruszeniem zakazów importowych – przekazał nam rzecznik GIOŚ Maciej Karczyński. Jak wskazał, kontrole dotyczące podmiotów z województwa pomorskiego nadal trwają.

W sprawę zaangażowana jest również prokuratura. Śledczy prowadzą postępowanie w związku z art. 15 ust. 1 ustawy o szczególnych rozwiązaniach w zakresie przeciwdziałania wspieraniu agresji na Ukrainę. Za naruszenie unijnych zakazów grozi kara nie krótsza niż trzy lata pozbawienia wolności. – Z uwagi na dobro prowadzonego śledztwa nie jest możliwe udzielenie innych informacji – konkluduje Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Cierpi gospodarka

– Omijanie sankcji niekorzystnie odbiło się na polskich producentach sklejki, którzy muszą konkurować z tańszym produktem z zagranicy. W dodatku ceny surowca drzewnego w Polsce w tym czasie znacząco wzrosły – mówi w rozmowie z DGP Aleksandra Balkiewicz-Żerek z departamentu analiz ekonomicznych PKO BP. Jak dodaje, przykład sklejki dobrze ilustruje szerszy problem omijania sankcji.

Sklejka to dość jednorodny produkt, dla którego dane handlowe są łatwo dostępne, a Polska jest w dużej mierze uzależniona od jej importu. Dla innych produktów omijanie sankcji jest mniej widoczne, co nie oznacza, że nie występuje – mówi analityczka. Chodzi nie tylko o import, lecz także o eksport produktów do krajów trzecich, takich jak Kazachstan czy Kirgistan – tłumaczy rozmówczyni DGP.

Potwierdza to Jan Strzelecki z Polskiego Instytutu Ekonomicznego. – Cała Unia Europejska słabo sobie radzi z omijaniem sankcji nałożonych na Rosję, co widać po wzroście wymiany handlowej z krajami nazywanymi przez Rosję „przyjaznymi”, czyli przede wszystkim krajami Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej, Turcji i Chin – tłumaczy. – Chodzi nie tylko o import, lecz także o eksport produktów do Rosji, m.in. elektroniki czy sprzętu komputerowego. Jeszcze w 2022 r. produkcja w zaawansowanych gałęziach przemysłu w Rosji zmalała z powodu braku komponentów, jednak w 2023 r. wzrosła, co świadczy o tym, że była w stanie je pozyskać z innych kierunków. ©℗

Import sklejki z Kazachstanu / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe