Politycy w więzieniach, media pod presją, a władze szykują się już do październikowych wyborów lokalnych.
Gruzja pogrąża się w kryzysie politycznym. Jednym z jego przejawów jest zaostrzanie represji przez rządzące Gruzińskie Marzenie (KO). Za kratki trafiają rozpoznawalni politycy i dziennikarze, a władze, kontrolowane przez oligarchę Bidzinę Iwaniszwilego, oferują im ułaskawienie, jeśli opozycja zrezygnuje z bojkotu planowanych na październik wyborów lokalnych. Integracja europejska, o którą Gruzja starała się od rewolucji róż w 2003 r., nie wchodzi już w grę.
Gruzja protestuje od siedmiu miesięcy
W centrum Tbilisi wciąż, od ponad siedmiu miesięcy, protestują przeciwnicy rządu, choć skala ich wystąpień jest już ograniczona. Także dlatego, że uczestnikom grozi odpowiedzialność karna. Stowarzyszenie Młodych Prawników Gruzji wie o 64 osobach, którym wytoczono takie sprawy. Od czasu do czasu manifestantom wciąż udaje się zablokować ruch na stołecznym prospekcie Rustawelego. Tradycyjnie domagają się wypuszczenia więźniów politycznych, powrotu na ścieżkę integracji europejskiej, rozpisania nowych wyborów parlamentarnych. Poprzednie wygrało KO, jednak opozycja i obserwatorzy wspominali o licznych manipulacjach. Realni przeciwnicy władz bojkotują prace parlamentu i nie przyjęli mandatów. Gruzińskie Marzenie utworzyło z części wybranych z własnych list posłów odrębne kluby poselskie, by imitować parlamentarny pluralizm.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.