Przywrócenie praw nabytych osobom objętym tzw. ustawą dezubekizacyjną miało być jednym z priorytetów nowej władzy. Dziś przeszkodą jest dbałość o Skarb Państwa.

Trzy miesiące po podpisaniu umowy koalicyjnej i dwa po zaprzysiężeniu nowego rządu organizacje skupiające byłych funkcjonariuszy objętych ustawą PiS z 2016 r. obniżającą im radykalnie świadczenia emerytalne napisały list do szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego. Apelują o realizację postulatu zawartego we wspomnianej umowie, czyli „wprowadzenie rozwiązania przywracającego prawa nabyte emerytów pobierających świadczenia na podstawie przepisów o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy”. MSWiA informuje DGP, że prace trwają. Nieoficjalnie słyszymy, że pojawiła się nowa przeszkoda. Zdaniem strony społecznej – bezzasadna.

Autorzy pisma zdają sobie sprawę, że nowelizacja samej ustawy w sytuacji, gdy prezydentem jest Andrzej Duda, byłaby trudna. Dlatego mają inną propozycję. Chodzi o zmianę postępowania Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA. Dotychczas ZER składał apelację od niemal każdego wyroku sądu korzystnego dla byłych funkcjonariuszy. Ich przedstawiciele postulują, by zerwać z tą zasadą. – Bo mimo zmiany władzy nie widzimy zmiany w tym zakresie – mówi gen. Leszek Szreder, wiceprzewodniczący zarządu Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych.

Naruszenie dyscypliny finansów publicznych

Dlaczego? Po stronie MSWiA pada argument, że chodzi o ustawę o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych, a dokładniej art. 5, gdzie jest mowa o dochodzeniu należności Skarbu Państwa. Innymi słowy: urzędnik państwowy powinien walczyć do końca o każdą złotówkę.

– Nasi prawnicy stoją na stanowisku, że wycofanie starych apelacji ZER i nieskładanie nowych jest rozwiązaniem niebudzącym wątpliwości. To wyłącznie kwestia politycznej woli – ocenia gen. Leszek Szreder. – Założenie, że kierownicy jednostek sektora finansów publicznych mają obowiązek dochodzenia należności bez uprzedniej analizy, czy taka w ogóle istnieje, jest nieracjonalne. No i jak można twierdzić, że świadczenia emerytalne bezprawnie odebrane, a następnie przywrócone na mocy wyroku sądu I instancji stanowią należność Skarbu Państwa?

Zdaniem sygnatariuszy pisma rozwiązaniem, które rozwiałoby wątpliwości prawne byłaby jasna wykładnia przepisu przez Ministerstwo Finansów. Wystąpić powinno o nią MSWiA.

Wśród postulatów jest też bezzwłoczne wycofanie przez dyrektor ZER wszystkich skarg kasacyjnych wniesionych do Sądu Najwyższego. A także szybkie wdrożenie procedury rozpoznawania na szeroką skalę wniosków składanych do ministra spraw wewnętrznych i administracji w trybie art. 8a ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy (minister w drodze decyzji może wyłączyć stosowanie przepisów wobec osób, których służba do 31 lipca 1990 r. była krótkotrwała, rzetelnie wykonywali zadania po 1989 r., szczególnie z narażeniem zdrowia i życia).

– Mam zapewnienia od ministra Kierwińskiego, że prace trwają. I znajdzie się rozwiązanie, zarówno doraźne, jak i systemowe, czyli zmiana samej ustawy – mówi Katarzyna Piekarska z sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych, posłanka KO. Przekonuje, że jest w kontakcie z kierownictwem MSWiA w sprawie realizacji tego konkretu z umowy koalicyjnej. – To, co jest dziś w gestii szefa MSWiA, to udrożnienie rozpatrywania wniosków z art. 8a – potwierdza. Nie komentuje jednak działań ZER.

Prawnicy komentują

O komentarze prosimy więc prawników. Mecenas Monika Gąsiorowska potwierdza.

ZER nadal wnosi środki odwoławcze. I to w sprawach, które nie rokują. Przedłuża więc postępowanie sądowe, generując pracę sędziom, podnosząc koszty procesowe i powodując, że kwota wypłaconego wyrównania będzie w końcowym efekcie wyższa. Ja w takim działaniu nie widzę dbałości o Skarb Państwa – mówi. I zastrzega, że swoją ocenę bezzasadności apelacji opiera na dotychczasowych wyrokach sądów, a także na orzeczeniach Sądu Najwyższego. Na przykład z 16 marca 2023 r. SN przyjął, że art. 15c ust. 3 ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy zawiera mechanizm „gilotyny” obniżającej wysokość świadczeń tych osób, które pomyślnie przeszły weryfikację w 1990 r. i w kolejnych latach służyły wolnej Polsce. Obniżenie świadczenia do pułapu przeciętnej emerytury, gdy wysokość ponad ten wskaźnik została wypracowana po 1990 r., narusza szereg zasad konstytucji, w tym m.in. art. 32 (mówi o równości i zakazie dyskryminacji), art. 64 (prawo własności), art. 67 (prawo do zabezpieczenia społecznego). To stanowisko SN powtórzył w kolejnych orzeczeniach, również w tym wydanym trzy dni przed wyborami parlamentarnymi. – Sądy przywracają dziś więc pełne świadczenie po 1990 r. Poszczególne wyroki różnią się w kontekście oceny służby przed 1990 r. i tego, jak naliczać podstawę wymiaru świadczenia za ten czas – dodaje mec. Gąsiorowska.

Postulat, by zasadą uczynić niewnoszenie apelacji czy wycofanie wszystkich złożonych nie jest dobry. Tak jak każde inne nadmierne uogólnienie w prawie – ocenia natomiast mec. Marta Derlatka. Przypomina uchwałę Sądu Najwyższego z września 2020 r., w której zwrócono uwagę, że każda sprawa byłych funkcjonariuszy powinna być rozpatrywana indywidualnie. Dzięki temu mimo bierności TK (który od sześciu lat nie potrafi ocenić konstytucyjności ustawy z 2016 r.) sądy zaczęły rozpatrywać odwołania od decyzji ZER obniżających świadczenia. – Natomiast do ZER z całą pewnością powinien pójść jasny sygnał, by nie składał apelacji z automatu. Przedłużenie postępowań bez szans na powodzenie jest oznaką braku dbałości o interesy Skarbu Państwa – wtóruje. ©℗