Helsińska Fundacja Praw Człowieka objęła opieką prawną Artura Czerniejewskiego z Konina, ojca 21-letniego Adama, którego ponad 3 lata temu podczas interwencji śmiertelnie postrzelił policjant.

"Wybrany przez nas adwokat będzie prezentował pokrzywdzonego pro bono, natomiast fundacja będzie monitorować sprawę" – powiedział PAP dr Piotr Kładoczny.

"Najważniejsze powody naszej decyzji to zapobieżenie przewlekłości postępowania i doświadczenie, że sprawy z udziałem policjantów są trudne, a organy ściągania niechętnie przyznają się do przekroczenia swoich uprawnień i chronią swoich funkcjonariuszy" – podkreślił wykładowca.

Reklama

W tym celu – jak wyjaśnił – do Sądu Rejonowego w Kaliszu skierowano wniosek o wyniesienie sprawy do Sądu Okręgowego. "Gdyby podczas procesu okazało się, że mamy do czynienia z kwalifikacją z art. 148 kodeksu karnego, czyli z zabójstwem, to sprawę musiałby przejąć Sąd Okręgowy. Trzeba byłoby więc ją rozpocząć od początku. Mamy doświadczenia, że w sprawach policyjnych postępowania toczą się bardzo długo i niekoniecznie dobrym torem. Ta sprawa trwa już ponad 3 lata, chcemy po prostu uniknąć przewlekłości" – powiedział dr Kładoczny.

Prawnik przypomina sprawę Igora Stachowiaka

Reklama

Sprawa konińska – jak powiedział wiceprezes – jest dla Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka bardzo ważna, ponieważ procesy z udziałem policjantów "nie zawsze są prowadzone rzetelnie". "Na przykład w sprawie śmierci Igora Stachowiaka nie wyjaśniono, dlaczego i w jaki sposób zmarł mężczyzna. Chcemy, żeby takich wątpliwości nie było" - powiedział.

Zdaniem wykładowy UW w sprawie konińskiej jest dużo niejasności ze względu na sprzeczne opinie biegłych sądowych.

"Będziemy zabiegać o rzetelne zbadanie dowodów. Nie chcemy, żeby posługiwano się syndromem excited delirium. To jest – moim zdaniem - kontrowersyjna metoda, która pozwala usprawiedliwić zgon człowieka będącego pod wpływem alkoholu lub narkotyków podczas np. interwencji policji. Według tej teorii powodem śmierci ma być skrajne pobudzenie lub silny stres. Mamy wiele takich przykładów. Z reguły podobne sprawy najczęściej kończą się uniewinnieniami albo bardzo niskimi karami, które nie są odstraszające dla policjantów. To z kolei nie wpływa na chęć przyzwoitego traktowania przez policjantów osób, które są przedmiotem ich interwencji" – powiedział.

Według dr. Kładocznego nie chodzi o to, żeby "szczuć na każdego policjanta, że jest złym człowiekiem, bo nie jest. Chodzi o szybkie, konsekwentne i surowe traktowanie funkcjonariuszy, którzy dorowadzili do śmierci człowieka. W przeciwnym razie szkolenia o prawach człowieka czy o bezpieczeństwie nie mają żadnego sensu, ponieważ policjant będzie miał świadomość, że nikt go nie rozliczy i nie poniesie surowych konsekwencji" – wyjaśnił.

Adam Czerniejewski z Konina zastrzelony podczas ucieczki. Policjant nie przyznał się do zarzutu

Sprawa dotyczy wydarzeń z 14 listopada 2019 r., kiedy przed południem na jednym z konińskich osiedli patrol policji próbował wylegitymować 21-latka i dwóch 15-latków. Najstarszy, Adam Czerniejewski, zaczął uciekać i - według informacji śledczych - nie reagował na wezwania do zatrzymania. Dlatego goniący go funkcjonariusz Sławomir L. użył broni. 21-latek zmarł na miejscu zdarzenia pomimo udzielonej pomocy medycznej.

Przeprowadzona sekcja zwłok wykazała na ciele mężczyzny ranę postrzałową na wysokości serca.

Prokuratura Regionalna w Łodzi wszczęła śledztwo ws. nieumyślnego przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza i nieumyślnego spowodowania śmierci. Zgromadzono liczne ekspertyzy: daktyloskopijne, biologiczne, fizykochemiczne, mechanoskopijne oraz badania śladów prochu. Biegli wydali sprzeczne opinie. Zdaniem jednych strzał padł z przodu, inni uważają, że mężczyzna został trafiony w plecy.

Ostatecznie podejrzany usłyszał jeden zarzut popełnienia przestępstwa nieumyślnego spowodowania śmierci 21-latka.

Ustalenia śledztwa doprowadziły do wniosku, że oskarżony w sposób niewłaściwy i niezgodnie z ogólnymi zasadami postępowania z bronią palną posługiwał się nią podczas interwencji.

Według śledczych L. prowadził pościg z niezabezpieczoną bronią, trzymając palec prawej dłoni w pobliżu języka spustowego. Podczas próby pochwycenia uciekającego użył do tego ręki, w której trzymał przeładowany pistolet, kierując broń w stronę 21-latka, na skutek czego doszło do niezamierzonego wystrzału – wyjaśnił rzecznik Prokuratury Regionalnej w Łodzi Krzysztof Bukowiecki.

Materiał dowodowy nie wskazuje, żeby podczas pościgu padł strzał ostrzegawczy, co ma dowodzić, że nie był to strzał zamierzony, tylko nieodpowiednie obchodzenie się z bronią przez policjanta.

Sławomir L. nie przyznał się do zarzutu, odmówił składania wyjaśnień. Złożył jedno oświadczenie, w którym poinformował prokuraturę, że strzał padł z przodu. Grozi mu do 5 lat więzienia.

Ojciec zastrzelonego Artur Czerniejewski uważa, że policjant powinien odpowiadać za zabójstwo.

Wiceprezes Sądu Rejonowego w Kaliszu Michał Włodarek powiedział, że wniosek obrońcy pokrzywdzonego i HFPC trafił do obrońcy policjanta, który ma przesłać swoje stanowisko w sprawie.(PAP)

Autorka: Ewa Bąkowska