Wróbel: Czucie to jedno, rozumowanie to drugie. Na baczność stawia mnie paradygmat uwiarygodniania argumentacji przez emocje [OPINIA]

Jan Wróbel
<p>Jan Wróbel</p>DGP / Wojtek Gorski
2 września 2022

Sądzę, że to u ludzi dość częste, iż nie lubią, jak ktoś im zakazuje myśleć po swojemu. I chyba dość popularne jest zestawienie intuicji, że niech sobie każdy myśli po swojemu, z pojęciem liberalizmu. Nic dziwnego, że nieco się zdziwiłem, czytając w „Kulturze Liberalnej” taką oto instrukcję do przestrzegania: „Drodzy Strażnicy i Strażniczki patriarchatu, ja, młoda dziewczyna, lat 37, «pani Helenka» (bo tak milej, prawda?), a nie «doktor Helena Anna Jędrzejczak», mam do Was jedną prośbę: przestańcie kłamać, że chodzi Wam o godność urzędu lub profesjonalizm. Powiedzcie odważnie i wprost, że marzy się Wam może nie Gilead, ale chociaż Stepford”. Tekst doktor Heleny Anny Jędrzejczak dotyczy reakcji na uwiecznione i oglądane na całym świecie tańce i drinki premierki Finlandii. Kultura liberalna wieku XXI: buuuu, skoro mówisz, że szefowa rządu zrobiła głupio, masz obrzydliwe fantazje i kłamiesz.

Czy takie stawianie sprawy – jeżeli coś powiesz, to jesteś skreślony, bo naprawdę chcesz przez to powiedzieć, że... – nie jest aby słownikowym przykładem mowy przemocowej? Takiej, w której chodzi o zamknięcie ofiary w klatce z „zakazanych” słów i emocji. Tak na logikę, naprawdę można uważać, że polityk, zwłaszcza premier, pal sześć chłop czy baba, ma ograniczone prawa do „bycia sobą”, zwłaszcza kiedy ktoś widzi i na dodatek trwa wojna. Polityk zawsze reprezentuje kogoś więcej niż samego siebie. Przykre? Owszem, lecz prawdziwe. Ba, ja nawet myślę, że nauczyciele nie powinni robić sobie superfilmików z superdomówek, podczas których nie tylko słuchają muzyki. I wolno mi myśleć, zarówno o premier(k)ach, jak i o nauczyciel(k)ach, że prywatność jest w niektórych zawodach ograniczona tak prawnie (weźmy kwestie upubliczniania wizerunku), jak kulturowo. To znaczy wolno mi tak myśleć, dopóki będziemy wspólnie – i liberałowie, i konserwatyści, i ci niezdecydowani – dawać sobie nawzajem prawo do formułowania sądów, które nam się nie podobają. Nie zaś utniemy dyskusje przemocowymi komunikatami.

Pozostało 37% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381148mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.