Jest niemal pewne, że niedługo Finlandia i Szwecja złożą oficjalne wnioski o przyjęcie do NATO. Przy pogróżkach ze strony zaniepokojonej takim obrotem spraw Rosji obawy w Helsinkach i Sztokholmie budzi okres przejściowy, od momentu rządowych decyzji o woli członkostwa do samego momentu akcesji do Sojuszu. W trakcie tego szarego okresu Finlandia i Szwecja formalnie nie będą objęte parasolem ochronnym NATO, nie będzie ich dotyczył art. 5 traktatu północnoatlantyckiego, który mówi o kolektywnej obronie. W celu zapewniania bezpieczeństwa przyszłym członkom kraje NATO wykuwają więc rozwiązania pomostowe, na poziomie relacji dwustronnych oraz wspólnie na szczeblu Sojuszu.
Gwarancje bezpieczeństwa dla przyszłych kandydatów były głównym tematem weekendowego ministerialnego szczytu NATO w Berlinie. Szefowie MSZ krajów członkowskich oszczędnie informowali o konkretach. Oczekuje się jednak, że wsparcie dla Finlandii i Szwecji przed ich formalną akcesją dotyczyć będzie m.in. zwiększenia wspólnych ćwiczeń wojskowych w tych krajach oraz wzmocnionej wymiany informacji wywiadowczych. Strona szwedzka – na czele z szefową dyplomacji Ann Linde – zapewnia o otrzymaniu rozległych gwarancji bezpieczeństwa ze strony Stanów Zjednoczonych, największej armii NATO. Zgodnie ze spekulacjami – oprócz aspektu ściśle wojskowego – Amerykanie zamierzają zwiększyć pomoc dla krajów nordyckich w zakresie cyberprzestrzeni, być może nawet wysyłając na północ Europy na stałe część swoich ekspertów.
Jeszcze przed spotkaniem w Berlinie gwarancji bezpieczeństwa Finlandii i Szwecji udzieliło inne atomowe mocarstwo w Sojuszu – Wielka Brytania. Podczas wizyty w Helsinkach i Sztokholmie w ubiegłym tygodniu brytyjski premier Boris Johnson podpisał polityczne deklaracje o wzmocnieniu współpracy wojskowej jego kraju z Finlandią i Szwecją. „Na żądanie drugiej strony przyjdziemy tej stronie ze wsparciem” – obiecywał. Choć dokumenty te nie są traktatem międzynarodowym, to z pewnością stanowią solidny symbol wsparcia w napiętych czasach. Björn Fägersten, ekspert Szwedzkiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, twierdzi, że deklaracje Londynu „dają dodatkowy poziom pewności w przypadku ataku”. „Wszystko zostało spisane, a Boris Johnson był dość konkretny, gdy mówił o zwiększeniu liczby sił lądowych, powietrznych i morskich” – ocenił cytowany przez portal „The Guardian”.
Reklama
Okres przejściowy, który trwać będzie prawdopodobnie kilka miesięcy, jest postrzegany jako moment zwiększonego ryzyka. W Sztokholmie i Helsinkach nie ma przy tym wielkiego niepokoju przed szeroką inwazją rosyjską, tak jak w przypadku putinowskiego ataku na Ukrainę. Zdaniem lokalnych ekspertów mocno zaangażowani militarnie nad Dnieprem Rosjanie nie mają ku temu militarnych zasobów. Możliwe są jednak inne scenariusze agresji. „Spodziewamy się trzech rodzajów działań. Pierwszy dotyczy ataków hybrydowych, drugi cybernetycznych, a trzeci obszaru informacji. Wojna informacyjna zresztą już trwa” – mówił Bloombergowi były fiński premier Alexander Stubb.
Dlatego też Finom i Szwedom zależy na szybkim wejściu do NATO. Fińska premier Sanna Marin mówiła nawet, że „jak najkrótszy proces integracji” to „najlepsza gwarancja bezpieczeństwa”. To, ile wszystko będzie trwało, zależy jednak nie tylko od procedur wewnątrz instytucji NATO, lecz także od ratyfikacji poszerzenia Sojuszu przez jego wszystkich 30 członków.
Do ubiegłego tygodnia wydawało się, że powinno to pójść gładko, głosy sprzeciwu nie były podnoszone. Zmieniło się to w piątek, gdy prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan oświadczył, że przyjęcie Finlandii i Szwecji do Sojuszu Północnoatlantyckiego byłoby błędem. Jego zdaniem te dwa nordyckie państwa stanowią „schronienie dla organizacji terrorystycznych”, jak władze w Ankarze nazywają niektóre kurdyjskie ugrupowania. W ocenie skandynawskiej prasy, zajmując taką pozycję, Erdogan próbuje ugrać coś dla siebie w relacjach z Zachodem, być może w kwestii Syrii. Przy negocjacjach z Turkami urzędnicy NATO apelują o cierpliwość i zapewniają, że prędzej czy później dojdą z Ankarą do porozumienia w kwestii „zielonego światła” dla Finlandii i Szwecji. ©℗